atarionline.pl Kluby komputerowe - Forum Atarum

Jeśli chcesz wziąć udział w dyskusjach na forum - zaloguj się. Jeżeli nie masz loginu - poproś o członkostwo.

  • :
  • :

Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

    • 1:
       
      CommentAuthorstring
    • CommentTime5 Dec 2011 zmieniony
     
    Mała ciekawostka, wujek mojej żony prowadził kiedyś studio komputerowe, gdzie dzieci (i nie tylko) eksploatowały 8-bitowe Atari. Podobno pierwsze takie studio w Olsztynie i drugie w Polsce?? Z tego co opowiadał sam składał kontrolery (patrząc na czarne skrzynki trudno je nazwać joystickiem) bo dzieciaki je masakrowały na potęgę. Studio powstało 1 lutego 1985 lub 1986 roku. Na początku przychodziły tłumy, potem coraz więcej osób miało już komputer w domu, więc interes upadł tak, jak niedawno wiele kawiarenek internetowych. Moja żona jako dziecko szalała za Froggerem :)
    Może ktoś był, pamięta lub ma jakieś komentarze? Zapraszam do dyskusji :)
    • 2: CommentAuthorRamos
    • CommentTime6 Dec 2011
     
    Pisze o takich rzeczach w nowej książce. Taki rzeczy były tworzone w klubach komputerowych, gdzie oprócz uczenia programowania dzieciaki grały na różnych komputerach. Takie kluby powstały od 1982 roku, a od 1985 rozeszło się po całej Polsce. Jeśli twój wujek brał za to kasę, za to że dzieciaki grały to wtedy takie coś nazywało się salonem gier. Takie interesy też tworzyli ludzie. Napisz do mnie na prv., bo mam do ciebie pewną sprawę.
    • 3: CommentAuthorQTZ
    • CommentTime6 Dec 2011
     
    Ja chodziłem do podobnego klubu. Z tego co pamiętam były jakieś opłaty - trzeba było się oficjalnie zapisać, ale nie był to salon gier, głównie uczyli nas programowania w Basic'u, a na gry jeżeli był czas to ew. po zajęciach.
    • 4:
       
      CommentAuthorxeen
    • CommentTime6 Dec 2011
     
    ja też miałem przyjemność. programowało się na meritum w basicu, głównie zresztą gry :)
    • 5:
       
      CommentAuthorRastan
    • CommentTime6 Dec 2011
     
    Ja swoje pierwsze informatyczne kroki stawiałem w klubie "Bajtelbit", który mieścił się w Superjednostce w Katowicach. Pamiętam, że klub dysponował następującymi komputerami: C-128 + magnetofon + monitor kolorowy Commodore, Atari 600 XL - początkowo bez magnetofonu, później doszedł Atari 800 XL z magnetofonem, ZX Spectrum oraz dwa komputery Sharp MZ-700 z wbudowanymi magnetofonami (jeden miał nawet wbudowany plotter). W latach 1985-86 uczęszczałem do klubu prawie codziennie. W poniedziałki i środy można było grać. We wtorki i czwartki tylko programowanie. Wypożyczało się wtedy jakieś książki z listingami programów i wpisywało do komputerów. W piątki klub był chyba nieczynny (ale nie pamiętam już), natomiast w soboty był wstęp wolny, dla wszystkich osób.
    Pamiętam, że za możliwość uczęszczania do klubu płaciłem jakąś kwotę (ale nie pamiętam ile ;)).
    Eh, to były czasy ... :)
    • 6:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime8 Dec 2011
     
    string - swietna historia. Czy da sie ustalic, z jakiego pisma/numeru jest ten wycinek?
    • 7:
       
      CommentAuthorstring
    • CommentTime8 Dec 2011 zmieniony
     
    Kaz: to jakiś dziennik olsztyński, ale z pewnością nie tylko tam o tym pisali :)
    • 8:
       
      CommentAuthoradv
    • CommentTime8 Dec 2011
     
    Chodziłem do "Klubu Komputerowego" działającego przy Zespole Szkół Mechanicznych w Krośnie. Raz w tygodniu odbywały się w nim nadobowiązkowe zajęcia, nazwijmy to "informatyki" dla jego uczniów.

    Większość z chłopaków uczęszczajacych do szkól dojeżdżała autobusami z sąsiednich wiosek. Ponowny przyjazd był dla nich dodatkowym obciążeniem. Poza tym interesowali się raczej budową silników samochodowych, reperowaniem motocykli marki ETZ i podrywaniem dziewczyn, niektórzy nawet pracowali po szkole w polua i w głowie im nie było takie cuś jak "kuńputer"

    Klub świecił pustkami. Chodziło na niego dosłownie kilka osób. Dzięki uprzejmości pewnej nauczycielki, jako 13 letni dzieciak załapałem się na wpisywanie krótkich programów w LOGO i w nagrodę, jak się uwinąłem, granie. W miarę, jak czytam to forum zaczynam siebie coraz więcej przypominać: nazwy gier, znurzenie, półmrok w nieprzewietrzonym pomieszczeniu, ślepienie w poszukiwaniu komend na wytartej, gumowej klawiaturze TIMEXA 2048, pierwszą kolorową "grafikę" na CPC128, granie joystickami z drewnianą rękojeścią własnej produkcji jednego z prowadzących (przerabiał wsporniki od drewnianej balustrady).

    Ponieważ z frekwencją było kiepsko pozwolono mi przyprowadzic kolegę. Kolega przyprowadził kolegę i... po kilku tygodniach brakowało miejsca. Aż do wakacji. Ja dalej przychodziłem. Wolałem klepać w klawiaturę, niż kopać piłkę.

    Idąc do pracy przechodzę obok tej szkoły. Może pozostały jakieś zdjęcia z tamtych czasów? Może się tam przejdę...
    • 9: CommentAuthorRamos
    • CommentTime8 Dec 2011
     
    Jak macie jakieś zdjęcia z takich klubów to chętnie się nimi zaopiekuje. Wszystkie by można było dać do powstającej książki o grach i pokazać jak dzieciaki uczyły się programować i jak wyglądała informatyzacja kraju.
    • 10:
       
      CommentAuthorat0mic
    • CommentTime8 Dec 2011
     
    piękne zdjęcia - szczególnie te na których jest moja kochana osiemsetka XL
    • 11:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime1 Oct 2020
     
    Tutaj piękny filmik z 1988 roku, z klubu w domu kultury na Targówku w Warszawie, salka pełna Atarynek:

    • 12:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime1 Oct 2020 zmieniony
     

    stRing:

    Mała ciekawostka, wujek mojej żony prowadził kiedyś studio komputerowe (...) w Olsztynie (...) Może ktoś był, pamięta lub ma jakieś komentarze? Zapraszam do dyskusji :)


    A czy czasem wujek nie ma na imię Leszek? Bo na jednym ze Środowisk Prasowych kolega Terminus podzielił się historią, że jego teść prowadził taki studio w Olsztynie! Mam już namiary na pana Leszka, więc za jakiś czas będę znał więcej szczegółów.

    PS. Tak, to ten sam człowiek :D
    • 13:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime2 Oct 2020
     
    Ten klub znajdował się w Domu Kultury Świt na Bródnie. Byłem tam kilka razy i kojarzę dość dobrze to miejsce (kupowali ode mnie gry, w sumie kilka kaset). To było po lewej stronie na pierwszym piętrze na poddaszu, stąd taki skośny dach.
    Nawet gościa prowadzącego jakby pamiętam.
    • 14:
       
      CommentAuthorIRATA4
    • CommentTime2 Oct 2020
     
    ja niestety klubów nie miałem,jakoś to mnie ominęło :(- a nawet gdyby były w pobliżu, to rodzicom szkoda by było "marnować"czas by pójść ze mną na komputer(dla nich była to głupota i strata czasu),miałem za to kumpla i kuzynkę zainteresowanych taką tematyką,to właśnie dzięki nim miałem kontakt z Atari od czwartego roku życia,do dziś pamiętam jak babcia kolegi wgrywała nam gry :D i rznęliśmy na Atarynce przez całe wakacje i to kilka lat pod rząd,później była Amiga a potem kumpel przestał grać ja za to miałem już swoje Atari i Segę no i motocykl MZ 250 w wieku 13-14lat :D śmigąłem ponad pakę ha,ha,ha.
    • 15:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime2 Oct 2020
     
    Kuba - o! Ciekawe. A dlaczego się tam w ogóle znalazłeś? I jak to kupowali? Piraty? Pamiętasz co dalej było z tym klubem?
    • 16:
       
      CommentAuthorjhusak
    • CommentTime3 Oct 2020 zmieniony
     
    "Kierownik" dawał kasetę i nagrywałem mu gry. Sam chciał :) Jak zobaczył, że klub może się wzbogacić o nowe gry, to kilka razy prosił. Nie bez znaczenia był pewnie fakt, że się trochę na tym sprzęcie znałem, pewnie lepiej, niż ten chłopak :)

    A trafiłem tam pewnie z informacji od A. Łukszo, albo przypadkowo zwiedzając obiekt:) - często tam do kina chadzałem za młodu z powodu bliskości zamieszkania.
    • 17: CommentAuthorsis101
    • CommentTime3 Oct 2020
     
    W Bielsku-Białej jakoś w 1994 roku zabrali nas z klasą (podstawówka 8 klasa) na ulicę Sobieskiego, gdzie było z 15 lekko Atari 8-bit. Nie pamiętam czy ze stacjami, czy z magnetofonami. Po przyjściu była prezentacja. My jako klasa to były osoby, które miały różne komputery lub nie mieli ich wcale. Tak z 1/4 miała Atari, C64 i ktoś tam wyjątek IBM. Reszta nic. Prezentacja polegała na pokazywaniu Koala Micro Illustratora. Ci co mieli Atari chcieli się popisywać, że znają to ;)
    • 18: CommentAuthorMDW
    • CommentTime4 Oct 2020 zmieniony
     
    Niezły klimat ma ten film z klubu komputerowego. :) Fajnie, że puszczali tam muzykę z Atari.

    IRATA4:
    Serio jeździłeś MZ 250 w wieku 13 lat? Przecież to jest ciężka, duża maszyna z taaaakim wykopem. :) Rozumiem, Motorynka, Kadet, Ogar czy nawet Chart albo Simson. No ale ciężko mi wyobrazić sobie 13-latka na WSK, czy MZ 150, a co dopiero w MZ 250. Musiałeś być bardzo wyrośnietym dzieciakiem. :)
    • 19:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    Prosiłbym o trzymanie się tematu wątku - kluby komputerowe.
    • 20:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    Irata - jeżeli nie respektujesz grzecznych i wielokrotnych próśb o trzymanie się wątku to Twoje posty będą ukrywane.
    • 21:
       
      CommentAuthorIRATA4
    • CommentTime4 Oct 2020 zmieniony
     
    Kaz,gdybyś ty tak respektował prośby różnych osób o różne rzeczy ech ...

    Jak ci się nudzi to jakąś gierkę na A8 odpal :D,a nie mi tu klikał będziesz . Giń Szatanie + + +
    • 22: CommentAuthorjakubd
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    Ja jeździłem ze śródmieścia Wawy autobusem 502 (to było w czasie budowy metra) na ul. Koński Jar (prawie na pewno 6). To chyba był jakiś dom kultury (teraz to tam nic konkretnego nie ma - sala prób chyba tylko). Zabierał mnie tam 6 lat starszy brat. Nie do końca wiem na jakiej zasadzie to działało (miałem w granicach 9-10 lat) ale procedura była taka, że na start wydawane były komputery z takiego specjalnego składziku, potem wszyscy się rozstawiali i grali, wymieniali się softem i potem był timeout.
    Większość to były atarynki, kilka amstradów (na dyskietki i kasety) i jedna "stacja robocza" Atari 520 ST, którą wszyscy oglądali z wielkim nabożeństwem. Zupełnie nie kojarzę, czy były c64.
    Mnie najbardziej bawiły jednak atarynki, bo w domu mieliśmy 800XL (mam do dziś) i wiedziałem co i jak.

    Zapamiętałem to między innymi przez te strasznie długie dojazdy z przesiadką, głównie po ciemku powroty i długie czekania na kolejny autobus. Oraz to, że autobusy czasem pędziły pomiatając pasażerami (za przegubem ikarusa 280 potrafiło na warszawskich dziurach nieźle rzucać) oraz gigantyczną dziurę budowy stacji metra Ursynów, którą trzeba było obchodzić w koło przy powrocie do domu.

    W sumie mogę popytać brata o szczegóły, powinien lepiej pamiętać ten okres.
    • 23:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime4 Oct 2020 zmieniony
     
    Kuba - jasne, pytaj.

    Wracając do tematu, rzeczony klub w Olsztynie miał swoją wzmiankę w "Bajtek - Tylko o Atari" nr 1.
    • 24: CommentAuthoras...
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    Dla mnie takim klubem była giełda na Grzybowskiej.
    Szatnia w niej ..
    To były czasy :)
    • 25: CommentAuthorpin
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    Ten Mikrolud z Krakowa, z ul. Łużyckiej 53 to dziwna sprawa. Mam ten "obiekt" w zasięgu z buta, ale to jest duuuży blok z wielkiej płyty i generalnie, to są tam same mieszkania. W tygodniu aż tam podejdę z ciekawości.
    • 26: CommentAuthorxxl
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    to nic niezwyklego, we spolnotach czesto sa wspolne pomieszczenia na zebrania itp. pamietam, ze u nas na blokach tez byl taki klub w przyziemiu - schodzilo sie jak do piwnic...
    • 27:
       
      CommentAuthorKaz
    • CommentTime4 Oct 2020
     
    Pin - ależ to nie musi być nic dziwnego, ten klub z Olsztyna również był w bloku, w prywatnym mieszkaniu. Takie były czasy.

    Generalnie nie było jednego modelu "klubu". Bywały takie nastawione na zysk, gdzie dzieciaki płaciły za korzystanie, tak jak wyżej. Bywały takie, które utworzono w szkołach lub przy szkołach/uczelniach (w takim działał Janusz Pelc). Były też takie, które nie miały własnej siedziby, a tworzyło je grono zapaleńców na swoich prywatnych kompach. Podejrzewam, że form było znacznie więcej, dlatego tak ciekawe są te opowieści.
    • 28: CommentAuthorMDW
    • CommentTime5 Oct 2020
     
    Przyznam się, że w takim typowym klubie komputerowym lat 80/90 nigdy nie byłem. Kiedyś krótko korespondowałem (oczywiście papierowo) z jednym ale amigowym.

    Chociaż nie - raz byłem w takim miejscu ale akurat wtedy urządzono tam wystawę na którą zaprowadzono nas w ramach lekcji ZPT i wtedy miałem okazję pierwszy raz dotknąć komputera (Spectrum).

    Miałem jednak znajomych, którzy chodzili do takich klubów. W jednym klubie były Amstrady, a w drugim Atari 65XE/800XL. Znajomy kolegi chodził na te Ataryny uczyć się Basica. Ja wtedy już miałem swoje Atari i kiedyś będąc z kolegą u niego widziałem notatki z tego kursu. Mózgiem to ja nie byłem ale Atari Basic był wtedy podstawą mojego życia (jedzenie i spanie miało mniejszy priorytet). Gdy zobaczyłem te notatki to bardzo się rozczarowałem. W oczy mu tego nie powiedziałem ale gdy wyszliśmy z kolegą trochę nie mogliśmy uwierzyć, że można chodzić uczyć się takich oczywistości jak PRINT, INPUT czy FOR. :) Czuliśmy się wtedy tacy mądrzy. :) :D Kolega to jeszcze miałby jakieś podstawy do czucia się kimś ale ja to cienki byłem. Fakt, że w Atari Basic robiłem wszystko co tylko się dało ale nic ponad Basic nie byłem w stanie ruszyć. A próbowałem, kupiłem nawet Quick Assembler. Gdyby wtedy taki klub organizował kurs assemblera to od razu bym się zapisał. I wtedy pewnie ktoś odwiedziłby mnie i potem się dziwił jak można chodzić się uczyć takich podstaw... :D
    • 29:
       
      CommentAuthorpabloz1974
    • CommentTime5 Oct 2020 zmieniony
     
    W Lublinie były kluby , ale ja jakoś nie trafiłem. Trafiłem za to do Janusza zdzierusa, który kupił 4 szt atari 65 xe i 1 szt stacji LDW. Odmalował pomieszczenie, postawił biurka w rzędzie, biurka miały nadstawki z przesuwnymi szybami za którymi stały atarynki, na zewnątrz dostępny na blacie był tylko joystick. To było "po schodkach w dół - boczna ul. Narutowicza" . Dzieciak wybierał gre a Janusz podłączał pod stanowisko LDW i wgrywał gierke i zasuwał szybę. Pan inkasował pare złoty na 15 min. to był jakiś 1988-89 rok