Kompletnie nie mogę się pogodzić z tym co się stało... ->link<- ->link<-
Tomek był koderem małego Atari, zaczynał pewnie w tym samym momencie co ja (jesteśmy w podobnym wieku). Tak samo jak ja bardzo identyfikował się z ludźmi z Atari Studio "AS" / Mirage. Mieliśmy tutaj z pewnością wiele wspólnych doświadczeń w tym zakresie (choć nie poznaliśmy się w Mirage bo to były inne momenty funkcjonowania firmy), w tym również te związane z Action!, który ponoć Pecuś jakoś tam znał i testował.
W pierwszej połowie lat 90. gdy byłem redaktorem Atari Magazynu, ktoś do redakcji przyniósł program, który naprawdę nas zadziwił i wywołał duże zainteresowanie wśród obecnych redaktorów. Był to oczywiście SoundTracker Player Pecusia, którego wtedy nie znałem, ale poznałem go od najlepszej, koderskiej strony. Bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy możliwości programu, z oddali przyglądali się nam commodore'owcy, którzy oddzieleni byli od nas tylko lichą dyktą :P Program ten wywołał dyskusje techniczne, które ciągnęły się jeszcze w czasie podróży powrotnej autobusem - co jest oddzielną historią - te nasze dyskusje;) Wtedy nie było jeszcze metra, więc powrót autobusem był bardzo długi, ale nigdy nudny!
To naprawdę wyjątkowa sytuacja, gdy ktoś napisze taki program, który jest tak gorący że jak rakieta migiem wszędzie trafia - tak jak ta historia, która potwierdza, że ten program musiał trafić super szybko do redakcji Atari Magazynu. Wielu koderów ma się za wielkich, ale nigdy nie napisali takiego programu...
Pecuś nigdy nie czuł się wielkim koderem. Co trzeba podkreślić.
Najbardziej smutne jest to, że był to obecnie aktywny koder, który w ostatnim czasie wiele zakodował - z dużym entuzjazmem, który myślę że rozpraszał się po ludziach falami na imprezach i innych rozmowach. Wraz z Pirxem oraz Alexem, ostatnio stworzyli team, który był bardzo aktywny, co jest rzeczą, która jest tutaj najbardziej cenna ze wszystkich...
Co mogę powiedzieć, gdy nasza mała społeczność traci, akurat tego który naprawdę kochał Atari???
...
Strata każdego kodera jest dla nas ogromnym ciosem...
Straciliśmy człowieka, który w ostatnich nastulatach bardzo często pojawiał się na różnych imprezach, każdy mógł go poznać i porozmawiać o wszystkich nawet najbardziej kontrowersyjnych tematach. Co jest rzadkością i bardzo to cenię Tomek był osobą, która nie bała się rozmawiać o najbardziej kontrowersyjnych tematach - to trzeba umieć robić i Tomek naprawdę był tutaj rozmówcą, który nie oszczędzał się i można było z nim się spierać goodziiinaaamiii!
Bzdurne jest to gdy ktoś chowa się ze swoimi poglądami, unika rozmów, milczy lub zbywa. Tomek nie bał się spojrzeć w oczy i powiedzieć co ma do powiedzenia.
Zawsze będę to pamiętał i doceniał.
Nie jest to żadną tajemnicą, że wiele razy nie zgadzaliśmy się w wielu kwestiach, znacie to z samego tego forum, jednak jeśli nie są przekraczane pewne granice, to zawsze będę to cenił i pamiętał.
Tomek mógł się różnić z kimś, ze mną, ale był osobą która potrafiła dosadnie ale kulturalnie wyrazić swoje zdanie. Nikt go nie pamięta jako osobę, która nie wyrabiała podczas wielogodzinnej dyskusji, kimś kto się rzucał, czy strzelał fochy. Był niezwykle miłym, sympatycznym człowiekiem, który cały czas trzymał fason, a na imprezach naprawdę wiele się działo.
Mam takie wrażenie, że na żywo po prostu kompletnie nic nie mogło go wytrącić z równowagi.
Ja może nie podzielałem wszystkich jego przekonań, ale to nie stanowiło żadnego problemu. To był sympatyczny człowiek, który nie żył naszymi różnicami. Potrafiliśmy się może czasami burzliwie, ale pięknie różnić. To naprawdę jest unikalne i niezwykłe.
Nie przypominam sobie sytuacji, w której Tomek zacząłby kogoś niepotrzebnie wyzywać, aby kogoś poniżał, czy też niepotrzebnie czepiałby się o coś nieistotnego, nie był małostkowy (a choćby to forum pokazuje, że takich ludzi niestety nie brakuje). To jest naprawdę wartość i zawsze będę to cenił.
Warto podkreślić to, że bardzo intensywnie uczestniczył w różnych imprezach atarowskich w ostatnich kilkunastu latach. Straciliśmy stałego członka naszej społeczności. Często jechał ze swoją rodziną...
Ania jest super dziewczyną jakich mało. Pragnę złożyć Tobie i pozostałej rodzinie najgłębsze kondolencje...
...
No nie mogę sobie darować…
Obejrzałem chyba ostatni jego wywiad, gdzie powiedział, że czuje się młody i takiego go pamiętam - a tu...
Tomek był bardzo intensywnym użytkownikiem internetu, co było jego zaletą, wielu z nas go tak poznało i pamięta dobrze. Przykładowo mnie ostatnio bardzo namawiał do tego abym w końcu pojawił się na sztabie...
Szokująca jest dla mnie ta wiadomość, tym bardziej - podobnie jak wielu innych - dopiero co z nim rozmawiałem. Z ostatniego Silly Venture wracaliśmy wspólnie i po raz kolejny prowadziliśmy wielogodzinne dyskusje o największych problemach informatyki, czy geopolityki (nie bał się otwarcie poruszać kontrowersyjnych kwestii związanych z D. Tumpem - tak dodaję, aby nie być gołosłownym).
W czasie tej podróży bardzo poważnie rozmawialiśmy o tym, że mam dołączyć do jego wielkiego atarowskiego (tajnego) projektu - zmuszony byłem odmówić, ze względu na to, że jestem tylko jeden i się nie rozdwoję...
Teraz nawet nie wiem co to konkretnie miał być za projekt (kolejna gra?), on dziwnie trzymał to w tajemnicy.
Ja brałem udział w jego ostatnich projektach w takim absolutnie minimalistycznym zakresie: rozmawialiśmy, ja czasami coś testowałem, doradzałem, mam nadzieję że przez to jego programy były w jakiś szczegółach lepsze. Choć ogólnie pragnę podkreślić, że raczej nie miałem czasu, ale robiłem co w danej chwili mogłem.
Cenne było to, że mimo że nie byłem formalnie częścią danego projektu to Tomek był otwarty aby coś omówić, jakąś pomoc, czasami chwalił się co mu działa itp. Z uwagą analizował i przyjmował jakąś drobną krytykę, której nie było dużo, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że pyta albo pokazuje coś bo naprawdę chce otrzymać odpowiedź zwrotną. To naprawdę cenne - inaczej nie chciałbym czegoś omawiać z kimś kto i tak wie lepiej.
Miał naprawdę dużo zapału i dobrej energii - o czym najlepiej świadczy jego kod, który ostatnio widzieliśmy na compotach.
Naprawdę chciałbym aby tak aktywnych, kodujacych, pozytywnych osób było dużo więcej na scenie Atari.
Zapamiętam go jako ciągle uśmiechniętego, który w kółko coś mówił, a co najważniejsze robił!
Spoczywaj w pokoju... Wielkie kondolencje dla rodziny.