atarionline.pl Tomek Pecuś Pecko - pożegnanie - Forum Atarum

    Jeśli chcesz wziąć udział w dyskusjach na forum - zaloguj się. Jeżeli nie masz loginu - poproś o członkostwo.

    • :
    • :

    Vanilla 1.1.4 jest produktem Lussumo. Więcej informacji: Dokumentacja, Forum.

      • 1:
         
        CommentAuthortdc
      • CommentTime17 Jul 2026 10:39 zmieniony
       
      Kompletnie nie mogę się pogodzić z tym co się stało...
      ->link<-
      ->link<-

      Tomek był koderem małego Atari, zaczynał pewnie w tym samym momencie co ja (jesteśmy w podobnym wieku). Tak samo jak ja bardzo identyfikował się z ludźmi z Atari Studio "AS" / Mirage.
      Mieliśmy tutaj z pewnością wiele wspólnych doświadczeń w tym zakresie (choć nie poznaliśmy się w Mirage bo to były inne momenty funkcjonowania firmy), w tym również te związane z Action!, który ponoć Pecuś jakoś tam znał i testował.

      W pierwszej połowie lat 90. gdy byłem redaktorem Atari Magazynu, ktoś do redakcji przyniósł program, który naprawdę nas zadziwił i wywołał duże zainteresowanie wśród obecnych redaktorów. Był to oczywiście SoundTracker Player Pecusia, którego wtedy nie znałem, ale poznałem go od najlepszej, koderskiej strony. Bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy możliwości programu, z oddali przyglądali się nam commodore'owcy, którzy oddzieleni byli od nas tylko lichą dyktą :P
      Program ten wywołał dyskusje techniczne, które ciągnęły się jeszcze w czasie podróży powrotnej autobusem - co jest oddzielną historią - te nasze dyskusje;) Wtedy nie było jeszcze metra, więc powrót autobusem był bardzo długi, ale nigdy nudny!

      To naprawdę wyjątkowa sytuacja, gdy ktoś napisze taki program, który jest tak gorący że jak rakieta migiem wszędzie trafia - tak jak ta historia, która potwierdza, że ten program musiał trafić super szybko do redakcji Atari Magazynu. Wielu koderów ma się za wielkich, ale nigdy nie napisali takiego programu...

      Pecuś nigdy nie czuł się wielkim koderem. Co trzeba podkreślić.

      Najbardziej smutne jest to, że był to obecnie aktywny koder, który w ostatnim czasie wiele zakodował - z dużym entuzjazmem, który myślę że rozpraszał się po ludziach falami na imprezach i innych rozmowach. Wraz z Pirxem oraz Alexem, ostatnio stworzyli team, który był bardzo aktywny, co jest rzeczą, która jest tutaj najbardziej cenna ze wszystkich...

      Co mogę powiedzieć, gdy nasza mała społeczność traci, akurat tego który naprawdę kochał Atari???

      ...

      Strata każdego kodera jest dla nas ogromnym ciosem...



      Straciliśmy człowieka, który w ostatnich nastulatach bardzo często pojawiał się na różnych imprezach, każdy mógł go poznać i porozmawiać o wszystkich nawet najbardziej kontrowersyjnych tematach. Co jest rzadkością i bardzo to cenię Tomek był osobą, która nie bała się rozmawiać o najbardziej kontrowersyjnych tematach - to trzeba umieć robić i Tomek naprawdę był tutaj rozmówcą, który nie oszczędzał się i można było z nim się spierać goodziiinaaamiii!

      Bzdurne jest to gdy ktoś chowa się ze swoimi poglądami, unika rozmów, milczy lub zbywa. Tomek nie bał się spojrzeć w oczy i powiedzieć co ma do powiedzenia.

      Zawsze będę to pamiętał i doceniał.

      Nie jest to żadną tajemnicą, że wiele razy nie zgadzaliśmy się w wielu kwestiach, znacie to z samego tego forum, jednak jeśli nie są przekraczane pewne granice, to zawsze będę to cenił i pamiętał.

      Tomek mógł się różnić z kimś, ze mną, ale był osobą która potrafiła dosadnie ale kulturalnie wyrazić swoje zdanie. Nikt go nie pamięta jako osobę, która nie wyrabiała podczas wielogodzinnej dyskusji, kimś kto się rzucał, czy strzelał fochy. Był niezwykle miłym, sympatycznym człowiekiem, który cały czas trzymał fason, a na imprezach naprawdę wiele się działo.

      Mam takie wrażenie, że na żywo po prostu kompletnie nic nie mogło go wytrącić z równowagi.

      Ja może nie podzielałem wszystkich jego przekonań, ale to nie stanowiło żadnego problemu. To był sympatyczny człowiek, który nie żył naszymi różnicami. Potrafiliśmy się może czasami burzliwie, ale pięknie różnić. To naprawdę jest unikalne i niezwykłe.

      Nie przypominam sobie sytuacji, w której Tomek zacząłby kogoś niepotrzebnie wyzywać, aby kogoś poniżał, czy też niepotrzebnie czepiałby się o coś nieistotnego, nie był małostkowy (a choćby to forum pokazuje, że takich ludzi niestety nie brakuje). To jest naprawdę wartość i zawsze będę to cenił.


      Warto podkreślić to, że bardzo intensywnie uczestniczył w różnych imprezach atarowskich w ostatnich kilkunastu latach. Straciliśmy stałego członka naszej społeczności. Często jechał ze swoją rodziną...

      Ania jest super dziewczyną jakich mało. Pragnę złożyć Tobie i pozostałej rodzinie najgłębsze kondolencje...

      ...

      No nie mogę sobie darować…

      Obejrzałem chyba ostatni jego wywiad, gdzie powiedział, że czuje się młody i takiego go pamiętam - a tu...


      Tomek był bardzo intensywnym użytkownikiem internetu, co było jego zaletą, wielu z nas go tak poznało i pamięta dobrze. Przykładowo mnie ostatnio bardzo namawiał do tego abym w końcu pojawił się na sztabie...

      Szokująca jest dla mnie ta wiadomość, tym bardziej - podobnie jak wielu innych - dopiero co z nim rozmawiałem. Z ostatniego Silly Venture wracaliśmy wspólnie i po raz kolejny prowadziliśmy wielogodzinne dyskusje o największych problemach informatyki, czy geopolityki (nie bał się otwarcie poruszać kontrowersyjnych kwestii związanych z D. Tumpem - tak dodaję, aby nie być gołosłownym).

      W czasie tej podróży bardzo poważnie rozmawialiśmy o tym, że mam dołączyć do jego wielkiego atarowskiego (tajnego) projektu - zmuszony byłem odmówić, ze względu na to, że jestem tylko jeden i się nie rozdwoję...

      Teraz nawet nie wiem co to konkretnie miał być za projekt (kolejna gra?), on dziwnie trzymał to w tajemnicy.

      Ja brałem udział w jego ostatnich projektach w takim absolutnie minimalistycznym zakresie: rozmawialiśmy, ja czasami coś testowałem, doradzałem, mam nadzieję że przez to jego programy były w jakiś szczegółach lepsze. Choć ogólnie pragnę podkreślić, że raczej nie miałem czasu, ale robiłem co w danej chwili mogłem.

      Cenne było to, że mimo że nie byłem formalnie częścią danego projektu to Tomek był otwarty aby coś omówić, jakąś pomoc, czasami chwalił się co mu działa itp. Z uwagą analizował i przyjmował jakąś drobną krytykę, której nie było dużo, ale nigdy nie miałem wątpliwości, że pyta albo pokazuje coś bo naprawdę chce otrzymać odpowiedź zwrotną. To naprawdę cenne - inaczej nie chciałbym czegoś omawiać z kimś kto i tak wie lepiej.

      Miał naprawdę dużo zapału i dobrej energii - o czym najlepiej świadczy jego kod, który ostatnio widzieliśmy na compotach.

      Naprawdę chciałbym aby tak aktywnych, kodujacych, pozytywnych osób było dużo więcej na scenie Atari.


      Zapamiętam go jako ciągle uśmiechniętego, który w kółko coś mówił, a co najważniejsze robił!

      Spoczywaj w pokoju...
      Wielkie kondolencje dla rodziny.

      Tomek Tdc Cieślewicz
      • 2:
         
        CommentAuthorjhusak
      • CommentTime17 Jul 2026 15:34
       
      Dzięki Tomek!

      Napisałeś to tak, że jak ktoś nie znał Pecusia, to zaczyna żałować, że go nie znał. Ja żałuję, że ostatnio nie pojawiałem się na sztabach, gdzie Tomek bywał, żeby pogadać jeszcze trochę o tym i tamtym.
      • 3:
         
        CommentAuthortdc
      • CommentTime17 Jul 2026 20:17
       
      No właśnie..
      • 4:
         
        CommentAuthortdc
      • CommentTime18 Jul 2026 04:50 zmieniony
       
      Tak mi się jeszcze przypomniało odnośnie tego, że na imprezach wszędzie go było pełno i ciągle miał coś do powiedzenia:

      Przed Silly Venture w 2017 roku pracowałem nad jedną z serii gier pt. "At Arion Line: Mission Zero". Zgodnie z sugestią Kaza przed lat, że na Atari jest mało gier w trybie GTIA, stwierdziłem że zrobię taką serię gier, które ukażą zupełnie nowe spojrzenie na rolę tych trybów w grach (w tym każda z nich jest inaczej skonstruowana i co innego pokazuje). Mission Zero spowodowane było tym że pierwsze 3-4 części już istnieją (choć nieopublikowane), zareagowałem na apel aby było więcej prac na na SV, więc stworzyłem prequel Mission Zero (choć nie wiem czy można mówić o prequelu gdy właściwe gry nie są jeszcze powszechnie znane :P ).

      Grę robiłem prawie całkowicie sam, ponieważ Kaz był czymś tam zajęty i nawet na samym party nie wziął laptopa i nie mógł zrobić jakiś tam elementów. A muzykę otrzymałem przed samą imprezą prosząc o pomoc Greya, że no gra prawie jest ale nie mam muzyki... Ten oczywiście sprawę załatwił migiem, choć sam autor właśnie miał awarię peceta więc miał ekstremalnie utrudnione możliwości pracy twórczej... ale wyrobił się;)

      Na SV gra była już prawie gotowa, ale bardzo intensywnie ją szlifowałem już na imprezie. Przez to że sam ją robiłem to mało kto wiedział co robię. Jednak Pecuś się jakoś połapał.

      Pecuś i Pirx siedzieli może z 15 metrów dalej, ale ze względu na duże ilości ludzi którzy się kłębili w tym miejscu przejście tej odległości nie było takie łatwe.

      Pecuś wkroczył do akcji bo niezwykle go zaintrygował pomysł i rozwiązanie, coś w rodzaju: "ale to nie może tak być!"

      Ja cały czas kodowałem, a on podszedł do mnie przeciskając się przez te tłumy i zaczął zadawać pytania o co chodzi, dlaczego to tak - tzn. rozmawiał ze mną tak jakby wiedział wszystko o tym projekcie, mimo jeszcze przed imprezą nie wiedział że robię grę.

      Czyli skąd wiedział o tym jakie są techniczne aspekty? Wygląda na to, że za moimi plecami bardzo wnikliwie obserwował co robię, a następnie z Pirxem dyskutowali o szczegółach.
      To istotne, bo pokazuje że Pecusia na imprezie było wszędzie pełno i doskonale zdawał sobie sprawę z tego co się dzieje, albo może szczególną uwagę miał skupioną na mnie - tego nie wiem.

      Odpowiedziałem mu na pytania jakie go dręczyły i poszedł do Pirxa. Chwilę potem wrócił i ponownie zaczął mówić, że to tak być nie może. Jak rozumiem nadal z Pirxem dyskutowali o jakiś kwestiach, które ich szczególnie zafrapowały.

      Warto dodać, że większość programistów nie pozwala sobie przeszkadzać przy kodowaniu. Ja zwykle na imprezach staram się jednak żyć społecznie mimo że bardzo intensywnie koduję, niemniej jednak przed samym deadline (ja nie miałem jeszcze napisanego pliku txt na compo, a Kaz nie mógł mi pomóc...), no nie byłem szczęśliwy że akurat teraz Pecuś koniecznie musi rozstrzygać jakieś kwestie, które przecież już w grze działają... no ale ogólnie jak mówię były dzikie tłumy i warunki do kodowania były wyjątkowo niesprzyjające.

      Pecuś się o coś wykłócał i dyskutowaliśmy jakiś czas. Wtedy mu powiedziałem: "a co z latencją luminoforu?", to zatkało go;) Odszedł, wrócił do Pirxa, a ten znając go powiedział coś w rodzaju: "Aaaaa nooo taaak!";)

      Pecuś już więcej nie wrócił, co jak rozumiem było spowodowane tym, że obaj z Pirxem uznali moją odpowiedz jako satysfakcjonującą;)

      Swoją drogą, latencja luminoforu monitora CRT to jedno, a latencja w projektorze to zupełnie inny rozkład. I faktycznie na compo było to widoczne, jednak projektor zachował się tak jak chciałem, choć nie byłem tego pewien jak to będzie na compo. Jednak wyszło ok.

      Także w tym wspomnieniu widzimy, że Pecuś po imprezach ciągle chodził, przez co wiedział co się dzieje, jak coś budziło jego wątpliwości to nie wahał się podjeść i drążyć temat. Gdy nic się nie działo to ciągle chodził i ciągle coś mówił, ciągle miał coś do skomentowania - a to pokazuje że naprawdę głęboko przeżywał to wszystko co się rozgrywało na imprezie, był aktywnym uczestnikiem wydarzeń oraz komentatorem (czasami nieustępliwym).

      Widzimy też że interesowały go różnego rodzaju kwestie techniczne, które zapewne wraz z Pirxem szczegółowo omawiali i długo dyskutowali o nich.

      Szczerze to wolę na imprezach widzieć takich ludzi, którzy właśnie są skupieni na jakiś technikaliach i aktywnie dyskutują ze wszystkimi o nich. W kontraście mamy osoby, które na imprezach skupione są na jakiś kwasach czy przeszkadzaniu, czego przykładem może być np. dobrze wam znany jegomość, który nie powiedział do mnie "dzień dobry", "proszę" czy "do widzenia" od około 20 lat...

      Widzę to tak, że Pecuś był nieodłącznym elementem imprez, społeczności od strony aktywnej, jego wnikliwość i uśmiechnięta buzia była po prostu częścią naszego folkloru!

      Hmmm...
      • 5: CommentAuthornosty
      • CommentTime19 Jul 2026 10:06
       
      Przepiękna opowieść. Mimo smutnej okazji, dobrze Cię "widzieć" TDC i dobrze wiedzieć, że się nie zmieniłeś.
      • 6:
         
        CommentAuthorjhusak
      • CommentTime19 Jul 2026 10:23
       
      Myślę, że jak najwięcej takich opowieści nam potrzebne.
      • 7: CommentAuthorbachus
      • CommentTime19 Jul 2026 18:16
       
      Bardzo smutna wiadomość :-/
      • 8: CommentAuthorKrzys
      • CommentTime20 Jul 2026 10:30
       
      Rzadko zaglądam do internetu ostatnio i dowiedziałem się z opóźnieniem. Straszna informacja.

      Tomka nie znałem dobrze. Zagadałem go pierwszy raz na SV, jak zaczęli pracować nad Scorchem i chciałem go pochwalić, bo była to gra, którą kochałem na Amidze. Od słowa do słowa okazało się, że mieszkamy w tej samej dzielnicy. Któregoś razu wracaliśmy razem z Pixel Heaven i okazało się też, że mamy dzieci w podobnym wieku i pojawił się temat rekrutacji do liceum. Kiedyś złapaliśmy się w metrze, bo się okazało, że mamy bardzo podobną drogę do pracy. Wtedy była jakaś awaria, musieliśmy się przesiąść na tramwaj z metra, podróż nam się wydłużyła i np. usłyszałem historię piksela w Scorchu, który się w pewnym momencie zapalał z nieznanego powodu, co potrafi faktycznie zmusić kodera do głębszej analizy.

      Tomka ostatni raz widziałem w metrze jakieś dwa tygodnie temu, dosiadł się na późniejszej stacji. Jak zawsze w słuchawkach. Już go nie zaczepiałem. Wysiadł jak zawsze na Wierzbnie.

      Sympatyczny człowiek. Kiedyś zapytał mnie jakie były założenia mojego Sapera w 256B na SV. Miło, biorąc pod uwagę jego zasługi dla demosceny.

      Szkoda go, ale mi zawsze, kiedy odchodzi dorosły człowiek, szkoda bardziej tych którzy pozostali. Dzieci. Taki wiek, w którym straty doświadcza się jeszcze jako dziecko i już jako dorosły. Dużo głębiej. Żona. Tyle wspólnych lat.

      A na Loście była taka rozmowa o topniejących szeregach...