Ależ ten wokal w Domu w Dolinie Mgieł z daleka na ejaj/filtr wygląda. W sensie, że kobieta może i śpiewała, ale obróbka była spora (potem wchodzą niskie tony, ten głos dostaje dodatkową harmoniczną i już nie jest taki czysty, wręcz inny zupełnie) Jeśli by ktoś tak zaśpiewał, to bym jej przyklasnął i stwierdził, że szacun za technikę. To troszkę jak w Piątym elemencie, tylko tam głos był zmieniany prymitywniej.
Może się zdarzyć, że ktoś tak zaśpiewa, ale to musi być baba z jajami, lubiąca eksperymentować, a takich jest jedna na 100 śpiewaczek operowych, a tu mamy DJ K, nie znam.