atarionline.pl
atarionline.pl Atari
Login:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Translate to RSS RSS
Rozmowa o druku 3D z 2022-05-24 20:32 (8)
Rozmowa z autorem z L.K.Avalon z 2022-05-20 19:31 (13)
Podsumowanie aukcji charytatywnej z 2022-05-18 21:56 (7)
Spotkanie miłośników Portfolio z 2022-05-16 19:25 (7)
Update licytacji charytatywnej z 2022-05-06 18:42 (34)
Tajemnice ledowej kostki z 2022-05-04 14:10 (7)
Spowiedź autora #9 - Mariusz Wojcieszek z 2022-05-01 20:44 (14)
Sprzęty na rzecz Szymka! z 2022-04-24 23:38 (100)
Najbliższe spotkania na zoomie z 2022-04-22 19:29 (9)
Charytatywnie w 18-ste urodziny AOL! z 2022-04-20 01:14 (23)
"Bloody Planet" nadchodzi! z 2022-04-16 19:28 (28)
Podkarpackie historie z 2022-04-15 00:42 (12)
Wkrótce Retronizacja 4 z 2022-04-13 22:04 (4)
Spotkanie z Magdą z 2022-04-11 14:00 (3)
Gra "Ping-Pong" dla Atari ST z 2022-04-09 22:43 (23)
Strumień z kuchni... Pinokia z 2022-04-08 14:02 (18)
Sam naprawiam... #5 z 2022-04-04 09:04 (1)
Atarowskie "Amaurote" na C64 z 2022-04-01 22:51 (36)
Historia miłośniczki Atari! z 2022-03-31 00:00 (19)
Raport z kopalni! z 2022-03-28 22:50 (19)
«« nowszestarsze »»

Pomocnik/Helper
Gry/Games

Katalog gier (konwencja TOSEC)

Opisy gier
"Old Towers" (Atari ST) opisał Misza (19)
Submarine Commander opisał Kaz (11)
Frogs opisał Xeen (0)
Choplifter! opisał Urborg (0)
Joust opisał Urborg (16)
Commando opisał Urborg (35)
Mario Bros opisał Urborg (13)
Xenophobe opisał Urborg (35)
Robbo Forever opisał tbxx (16)
Kolony 2106 opisał tbxx (0)
Archon II: Adept opisał Urborg/TDC (9)
Spitfire Ace/Hellcat Ace opisał Farscape (8)
Wyspa opisał Kaz (9)
Archon opisał Urborg/TDC (16)
The Last Starfighter opisał TDC (30)
Dwie Wieże opisał Muffy (19)
Basil The Great Mouse Detective opisał Charlie Cherry (123)
Inny Świat opisał Charlie Cherry (17)
Inspektor opisał Charlie Cherry (19)
Grand Prix Simulator opisał Charlie Cherry (16)
«« nowszestarsze »»

Katalog gier (konwencja Kaz)
Aktualizacja: 2022-05-11
Liczba katalogów: 7085, liczba plików: 27036
Zmian katalogów: 112, zmian plików: 262

0-9 A B C D
E F G H I
J K L M N
O P Q R S
T U V W X
Y Z inne
zipCałość 2014 MB


Wewnętrzne/Internals



   Nowinki tworzone dzięki CuteNews
Nie samym Atari człowiek żyje... - rozpaczliwie specjalne wydanie
Spokojnie, moi drodzy - to nie jest żaden zmasowany atak mający na celu przejęcie serwisu. Znam swoje miejsce i bynajmniej nie zamierzam zacząć uszczęśliwiać was na siłę moimi tekstami także poprzez system nowinek. Zaistniała sytuacja ma charakter... no, jeśli nie jednorazowy, to na pewno przynajmniej wyjątkowy. Mówiąc bez ogródek, objętość niniejszej prezentacji sprawiła, że Kaz dowiedziawszy się o niej uratował mnie od konieczności szarpania się z wrzucaniem ogromnej ilości obrazków przez formularz forum zapraszając na stronę główną, za co będę mu wdzięczny po wsze czasy. A jeżeli komuś owo wyjaśnienie nie wystarcza, to mam jeszcze wersję bardziej oficjalną: nawet branżowe pisma tematyczne miały jakieś swoje rubryki poruszające także i inne zagadnienia. W razie totalnych objawów malkontenctwa właśnie tego będę się trzymał, ale mam nadzieję że nie zaistnieje takowa potrzeba - liczę na waszą pobłażliwość. :)

I jeszcze drobny disclaimer, czyli przed przeczytaniem całości zapoznajcie się z treścią poniższych dwóch punktów, gdyż niniejszy tekst niewłaściwie potraktowany zagraża waszemu dobremu samopoczuciu.
1. Artykuł zawiera kilka spoilerów - zdradzam w nim między innymi sporo informacji z fabuły pierwszego chapteru gry, co może nieco popsuć ewentualną późniejszą dobrą zabawę przy poznawaniu jej w normalny sposób. Zazwyczaj daleki jestem od tak radykalnych posunięć, ale tym razem zdecydowałem się nieco odstąpić od swoich zasad, aby móc zaprezentować wam niniejszy tytuł w pełnej glorii i chwale, które niewątpliwie mu się należą - impakt uderzenia musi być. :)
2. Nie mam zamiaru ukrywać faktu, iż w chwili obecnej jestem co prawda świeżo upieczonym, lecz mimo to już skończonym oraz absolutnym fanbojem omawianej pozycji. Nie będę zatem nawet usiłował być obiektywny względem niej - moim zdaniem gierka wymiata i koniec. :)
Tyle tytułem wstępu, pora wreszcie przejść do rzeczy.

W pierwszej kolejności zapraszam was na... krótką powtórkę z roz(g)rywki, która pozwoli lepiej zrozumieć o czym tu w ogóle jest mowa. Na tapetę bierzemy gatunek gier zwany potocznie przygodówkami. Wszyscy chyba zdajemy sobie sprawę, że wyewoluował on z prostych tekstówek pisanych zazwyczaj w zaciszu domowym przez jedną osobę przy użyciu języka wysokiego poziomu. Szybki rozwój komputerów zaowocował stopniowym wzbogacaniem ich o elementy graficzne oraz zamianą konieczności komunikowania się z grą poprzez wpisywanie komend z klawiatury na inne sposoby sterowania. W tym miejscu wypada przywołać takich potentatów ówczesnego rynku oprogramowania jak chociażby Sierra czy LucasArts. Co było dalej chyba też doskonale pamiętamy - szał kompaktów przyniósł ze sobą "interaktywne" gry-filmy pokroju Mysta lub prezentowanego już przeze mnie The Daedalus Encountera.
Tymczasem w Japonii sprawy poszły w nieco innym kierunku. Na zachodzie priorytetem stało się wyeliminowanie konieczności czytania sporej ilości tekstu, Japończycy zaś jedynie stopniowo dodawali do niego nowe elementy typu animacje, voice-over czy np. rozmaite zręcznościowe wstawki mające na celu urozmaicenie rozgrywki. Stąd już bardzo blisko do wciąż niesamowicie popularnego tam podgatunku gier przygodowych zwanych visual novels. Jak się w takie cudo gra? Najłatwiej będzie mi to wytłumaczyć na przykładzie sprzedawanych u nas onegdaj paragrafówek z serii Wehikuł czasu. Pamiętacie jeszcze te książeczki, których nie czytało się od deski do deski, lecz w zależności od swoich wyborów należało przeskakiwać do poszczególnej strony? W przypadku nowelek obrazkowych sytuacja wygląda niemal identycznie: klikamy i czytamy, a w pewnym momencie musimy podjąć jakąś decyzję, aby prędzej czy później ponieść jej konsekwencje.
Być może wszystko to o czym napisałem powyżej wyda się wam oczywiste, ale wolałem to zrobić ze względu na pewną sytuację, której byłem świadkiem na jednym z rodzimych trackerów torrentowych. Otóż jakiś pacjent po zassaniu oraz zainstalowaniu takiej właśnie VN-ki uprzejmie dopytywał się w komentarzach kiedy wreszcie zacznie się gra właściwa, bo on już od kilku godzin przewija te wszystkie teksty i wciąż nic... No po prostu macki opadają - ludzka ignorancja nie zna granic.

Danganronpa: Kibou no Gakuen to Zetsubou no Koukousei, czyli Hope's Academy and Despair's Students (planowany tytuł nadchodzącego już w lutym wydania amerykańskiego to Danganronpa: Trigger Happy Havoc) w zasadzie nie jest stricte nowelką obrazkową - zawiera tylko kilka z jej elementów, wokół których zbudowano zupełnie nowe doświadczenie. Gra działa na PSP, a stworzyło ją studio o nazwie Spike w 2010 roku.
Zapewne zastanawiacie się teraz jakim cudem byłem w stanie zagrać w pozycję, która póki co nie została oficjalnie wydana w żadnym języku zrozumiałym dla plugawego gaijina. Moją odpowiedzią na wasze rozterki jest ta oto strona fanowskiej grupki o nazwie Project Zetsubou ("zetsubou" to "rozpacz"). Szczerze mówiąc bardzo cieszy mnie fakt, że grę przetłumaczyli mi ludzie siedzący w temacie tak samo mocno jak ja. Normalnie aż boję się pomyśleć co zostanie z tego planowanego na PS Vita oficjalnego wydania po tym, gdy już dopadną je cenzorskie nożyce braci zza wielkiej wody... Choć tyle dobrze, iż przynajmniej obiecali zostawić oryginalną ścieżkę dźwiękową jako opcjonalną do wyboru.


Po uruchomieniu gry wita nas (ot, zaskoczenie) poniższa plansza tytułowa. Widoczna po prawej stronie twarz bohatera pojawia się losowo i zmienia się na inną podczas wszystkich naszych operacji w menu. Niby niepotrzebny bajer, ale miło jest czasem obejrzeć sobie jakąś inną gębę. Na niektóre trzeba nawet trochę "polować" - ot choćby na widoczną na załączonym obrazku Kirigiri Kyouko. Pokusiłem się o mały test mający na celu sprawdzenie czy to aby nie przypadek, ale nie, dzięki czemu już sama plansza tytułowa znakomicie oddaje ducha rozgrywki - panna rzeczywiście lubi często znikać bez śladu na długie godziny.


New Game pozwala nam rozpocząć zabawę od zera. Do wyboru mamy trzy poziomy trudności definiowane osobno dla elementów logicznych oraz zręcznościowych: merciful, gentle i malicious. O ile na tym pierwszym kompletnie nie opłaca się grać, gdyż nawet nie doświadczymy wszystkich niespodzianek którymi gra zamierza nas uraczyć, tak ostatni polecam wyłącznie osobom z niezwykle giętkim umysłem - czasem już na gentle czacha potrafiła ostro dymić...
W Options wiele do przestawienia nie ma - jedynie suwaczki głośności poszczególnych elementów dźwiękowych typu podkład oraz głosy postaci.
Install Data zapewne może przydać się posiadaczom prawdziwych konsol, ale jako że grałem na emulatorze, to nie jestem w stanie napisać nic więcej odnośnie tej opcji.
Load Game chyba omawiać nie trzeba. Po wybraniu i wczytaniu naszego sejwa otwiera nam się Main Menu.


Continue pozwala kontynuować zabawę od miejsca, w którym ostatnio zapisaliśmy stan.
Chapter Select umożliwia ponowne rozegranie już ukończonych chapterów (za moment wytłumaczę w jakim celu).
Options to wciąż to samo co poprzednim razem.
Extras otwiera nam kolejne menu.


W Event Gallery zapisują się wszystkie pojawiające się w czasie gry przerywniki. Po wykupieniu ich za zbierane podczas rozgrywki monomedale możemy już bez żadnej krępacji oglądać je sobie ile dusza zapragnie.
Movie Gallery działa na dokładnie tej samej zasadzie, tyle że lądują tutaj jedynie pełnoprawne filmiki.
Artwork Gallery odblokowuje się dopiero po ukończeniu gry i zawiera mnóstwo materiałów promocyjnych oraz obrazków pochodzących z produkcji. Niektóre z nich są prostu znakomite, ale najpierw trzeba trochę pociułać, aby móc wykupić je wszystkie.


Poniższy już od tygodnia kwitnie u mnie na tapecie.


Sound Gallery to rzecz jasna kulturalny playerek z kompletem podkładów muzycznych. Oczywiście i w tym wypadku nic za darmo...


School Store pozwala nam poszaleć w szkolnym sklepiku bez konieczności wchodzenia bezpośrednio do gry (po co - o tym szerzej za moment).


Kibougamine Private Academy ("kibou" to "nadzieja") jest najbardziej elitarną szkołą w Japonii. Dostają się do niej jedynie najlepsi z najlepszych, zaś jej ukończenie równoznaczne jest z szybkim startem w nowe życie pełne wspaniałych perspektyw.


Naegi Makoto to zwykły, do bólu zębów przeciętny i zupełnie niczym nie wyróżniający się siedemnastolatek. W drodze absolutnego przypadku został wyłoniony poprzez losowanie jako szczęśliwiec mogący wstąpić w dumne szeregi uczniów wspomnianej akademii. Jako że każdy nosi tam odpowiedni tytuł związany z posiadaną przez siebie specjalnością, to i nasz bohater stał się Super Duper High School Lucksterem. Właśnie jego poczynaniami będziemy sterować podczas gry.
W rolę Naegiego wciela się nie kto inny, lecz dobrze znana niektórym Tenou Haruka/Sailor Uranus, czyli Ogata Megumi. Być może kogoś zdziwi fakt obsadzenia kobiety w roli męskiej, ale dla Japończyków to nic niezwykłego i nie ma się co nad tym faktem zbyt długo rozwodzić, tym bardziej że głos tej pani pasuje do tego troszeczkę zniewieściałego chłopaczka jak ulał.

Chwilkę po przekroczeniu progu szkoły Naegi w bliżej niewyjaśniony sposób traci przytomność. Budzi się samotny w jednej z bardzo dziwnych klas - jej okna pokrywają bowiem niesamowicie grube metalowe płyty przymocowane do ścian ogromnymi śrubami. Zebrawszy się do kupy wyrusza na poszukiwanie innych uczniów i znajduje ich w hallu tuż za rogiem. Po standardowej wymianie uprzejmości, podczas której poznajemy resztę bohaterów, okazuje się, iż wszystkich spotkało mniej więcej to samo. Ponadto nikt nie ma już portfela ani telefonu. Coraz dziwniejszą sytuację potęguje wygląd wyjścia, które prezentuje się następująco.


Cała gromadka zostaje wezwana do sali gimnastycznej. Czeka tam na nich sam dyrektor.


Pluszak każe tytułować się per Monokuma ("kuma" to "niedźwiedź"), po czym ogłasza wszystkim warunki panujące na terenie szkoły. W dużym skrócie, przewidziany czas pobytu tutaj to dożywocie, zaś każdy chcący opuścić te gościnne progi musi zabić w dowolny sposób któregoś ze współuczniów. Oprócz tego obowiązuje także kilka innych zasad, których złamanie grozi surową karą. Jedną z nich jest zakaz stosowania przemocy wobec dyrektora, o czym prawie na własnej skórze przekonuje się najbardziej porywczy z delikwentów: brutalnie potraktowana maskotka niemal wybucha mu w ręku. Oczywiście chwilę później pojawia się kolejna, radząc potraktować dane ostrzeżenie raczej poważnie, gdyż kolejnego już nie będzie...
W ten oto sposób rozpoczyna się szkolne życie piętnastki uwięzionych nastolatków.


Czy zdołają uniknąć czających się na każdym kroku szaleństwa i rozpaczy...


...oraz wyjść na wolność?


Czas przedstawić pozostałych uczestników okrutnej szkolnej gry w "raz, dwa, trzy - jutro już nie wstaniesz ty!". Nazwiska zapisane są w porządku japońskim, czyli imię na końcu (poza jednym wyjątkiem).


Ishimaru Kiyotaka - Super Duper High School Prefect. "Wycięty z żurnala modelowy gość", cytując za niezapomnianym Frankiem Kimono - zawsze czyściutki, odprasowany i dopięty na ostatni guzik. Ma fioła na punkcie porządku, dyscypliny oraz nauki. Mało ciekawy osobnik.
Seiyuu: Toriumi Kousuke.


Togami Byakuya - Super Duper High School Scion. "Ziemia twa ma inny kształt kostki wziętej z gry..." [nutka]. Nieprzyzwoicie wręcz przystojny, a do tego trzeźwo myślący paniczyk z dobrego domu, patrzący na całe to otaczające go plebejskie ścierwo z totalną pogardą. Nic w tym dziwnego gdy pochodzi się z bardzo wpływowej oraz obrzydliwie bogatej rodziny i od najmłodszych lat było się wychowywanym na jej przyszłą głowę. Słownik Togamiego nie zawiera takiego hasła jak "porażka" - on zawsze wygrywa dostając to czego chce. Absolutnie nie liczy się z ludzkimi emocjami oraz uczuciami jedynie kalkulując na chłodno potencjalne zyski/straty, a ponadto jest złośliwy i bezczelny czasem wręcz ocierając się o chamstwo (raz nawet dostał za to po pysku) - jeśli nadarza się choćby minimalna okazja by pokazać swoją wyższość lub po prostu kąśliwie dokuczyć, to chłopak na 120% skorzysta z niej. Konsekwentnie odmawia socjalizowania się z resztą grupy zazwyczaj chadzając własnymi ścieżkami.
Seiyuu: Ishida Akira.


Oowada Mondo - Super Duper High School Outlaw Biker. Wujek samo zło, co dziwnym nie jest gdy się przewodzi największemu motocyklowemu gangowi w kraju. Nieokrzesany prostak z manierami i językiem typowego ulicznika, rozwiązujący większość swoich problemów przy pomocy pięści. Trzeba na niego uważać, gdyż bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi. Jego największą zaletą jest silne poczucie honoru.
Seiyuu: Nakai Kazuya.


Kuwata Leon - Super Duper High School All Star. Wzięty bejzbolista o aparycji lidera grupy rockowej. Coś w tym jest, gdyż założenie takowej to jego marzenie. Totalny z niego luzak, ale jako postać nie jest zbyt ciekawy.
Seiyuu: Sakurai Takahiro.


Yamada Hifumi - Super Duper High School Otaku. "Lecę bo chcę, lecę bo życie jest złe..." [nutka]. Hardkorowy fan mangi, anime oraz gier żyjący w swojej własnej wyimaginowanej czasoprzestrzeni. Przedkłada papierowo-elektroniczny świat 2D nad rzeczywistość. W gruncie rzeczy to nieszkodliwy i nawet sympatyczny grubasek, tyle że bardzo ciężko dogadać się z nim. Strasznie naiwny, przez co niesamowicie podatny na wpływy oraz manipulacje.
Seiyuu: Yamaguchi Kappei, prawdziwy dinozaur w swym zawodzie.


Hagakure Yasuhiro - Super Duper High School Shaman. Zawodowy wróżbita. Najstarszy, lecz niestety bynajmniej nie najbłyskotliwszy z całej grupy. Wręcz przeciwnie - swoim infantylnym zachowaniem oraz niemal idiotycznymi odzywkami bardziej przeszkadza niż pomaga w czymkolwiek. Notorycznie działał mi na nerwy i absolutnie nie życzę nikomu być zmuszonym do przebywania w towarzystwie takich pacjentów jak on.
Seiyuu: Matsukaze Masaya.


Maizono Sayaka - Super Duper High School Idol. Liderka niezwykle popularnej szkolnej grupy śpiewających idolek (takie zespoły są w Japonii na porządku dziennym). Śliczniusia, milusia, inteligentna, kulturalna - jednym słowem same superlatywy. Posiada znakomitą intuicję, przez co człowiek ma wrażenie jakby potrafiła czytać w myślach (zresztą dziewczyna wciąż z tego żartuje, mówiąc że jest esperką). Przebywanie z nią zawsze było czystą przyjemnością, a jej uroczego śmiechu nigdy nie miewałem dosyć.
Seiyuu: Oumoto Makiko.


Kirigiri Kyouko - Super Duper High School ???. Spokój, opanowanie, umiejętność powściągnięcia swoich emocji, trzeźwa i zazwyczaj trafna analiza sytuacji, wieczny poker face - oto cała Kirigiri. Trzeba się bardzo mocno napracować, aby na jej twarzy móc dostrzec zdziwienie...



...bądź złość...


..., zaś wywołanie przeuroczego bluszyka oznaczającego zakłopotanie lub zawstydzenie...



...graniczy niemal z cudem (szybki hint: spotkania sam na sam zakończone wręczeniem odpowiedniego prezentu potrafią takowe powodować, ale jeszcze do tego wrócę). Panna zazwyczaj lata solo - zresztą wspominałem już, że potrafi znikać bez śladu na długie godziny. Najinteligentniejsza z całej grupy, zawsze jest o krok do przodu. Choć oficjalnym przywódcą ekipy samozwańczo obwołał się Ishimaru, to tak naprawdę jedynie ona potrafi nad wszystkimi zapanować - bez jej interwencji ludkowie albo otwarcie pozabijaliby się w biały dzień skacząc sobie do oczu, albo zostaliby straceni po pierwszym klasowym sądzie zakończonym nieuniknioną klęską (za moment rozwinę ten wątek). Ta dziewczyna intryguje - z kilometra pachnie tajemnicą oraz przygodą i wcale nie dziwię się nieświadomej fascynacji Naegiego jej osobą, gdyż mając taką towarzyszkę śmiało wchodzi się nawet w najbardziej niebezpieczne dziury.


Kobieta pokroju Kirigiri to marzenie każdego szanującego się inteligentnego faceta, niestety zazwyczaj niespełnione. Nie da się o niej powiedzieć, że jest słodka jak Maizono - jej nieziemska atrakcyjność wynika przede wszystkim z owej tajemniczości oraz sposobu zachowania się. Ogromna w tym zasługa użyczającej głosu seiyuu, czyli Hikasy Youko. Kirigiri mówi zawsze ciepło, cicho i spokojnie, lecz jednocześnie pewnie oraz niemal władczo. Nawet gdy jest zmuszona nieco podkręcić głośność w celu zapanowania nad podnieconą lub przerażoną grupką swoich kolegów, to nigdy nie krzyczy. Zaprawdę powiadam wam: owa postać byłaby niczym bez tej wspaniałej młodziutkiej seiyuu.
Chyba już sami zorientowaliście się co jest tutaj grane, ale za pozwoleniem wyłożę na stół wszystkie karty. Kirigiri is maj łajfu - zauroczyła i zafascynowała mnie totalnie, z miejsca stając się moją ulubioną bohaterką w grze.


Asahina Aoi - Super Duper High School Swimmer. Słodziutka niczym pączuszki, które wprost kocha spożywać w każdej możliwej sytuacji.


Aż dziw bierze, że taka dieta nijak nie odbija się na jej figurze. A trzeba wam wiedzieć, iż niewielkie braki w inteligencji natura wynagrodziła jej raczej kształtnym ciałkiem (88-57-84), którego krągłości zdają się wręcz rozrywać skąpy podkoszulek noszony pod dresową bluzą (oczywiście no bra, bo i po co niby dokładać sobie kolejną rzecz do zdejmowania, gdy chce się iść popływać).


Z powodu swojej takiej a nie innej fizyczności Asahina bardzo często pada ofiarą okrutnych docinków Fukawy, która nie szczędzi jej złośliwości wyzywając przykładowo od bezmózgiej syreny. Mimo tego dziewczyna prawie zawsze jest pogodna oraz uśmiechnięta, zaś strojone przez nią minki w połączeniu z wydawanymi dźwiękami natychmiast wprawiają człowieka w świetny nastrój, a momentami wręcz ścinają z nóg.





Seiyuu: Saitou Chiwa, kolejna zaprawiona w bojach wyjadaczka.


Fukawa Touko - Super Duper High School Bookworm. Trash girl of Danganronpa. Pomimo swojego młodego wieku panna już jest świetnie sprzedającą się oraz rozchwytywaną nowelistką. Niestety na tym kończą się dobre rzeczy, które można o niej powiedzieć. Nie wiem co ona bierze, ale definitywnie powinna zmienić dilera, bo ten obecny serwuje jej wyłącznie jakieś bardzo depresyjne świństwo. Fukawa to jeden wielki samobieżny kompleks niższości. Twierdzi że jest brzydka (nawet kłuła tym w oczy Naegiego twierdząc, iż chłopak zbija jej argumenty w dyskusji tylko z tego powodu), nikt jej nie kocha i nie potrzebuje, a wszyscy najchętniej widzieliby ją martwą. Jesus fucking Christ... Jeżeli akurat nie narzeka, to albo snuje publicznie różne chore fantazje erotyczne, albo ślini się (dosłownie)...


...na biednego Togamiego, w którym jest beznadziejnie oraz szaleńczo wręcz zakochana (nazywa go nawet swoim Białym Księciem). Chłopak oczywiście bezlitośnie wyciera nią podłogę niczym szmatą, ale ją tylko dodatkowo to podnieca (czyli do kompleksu niższości dochodzi jeszcze masochizm). Jakby tego wszystkiego było mało, to Fukawa rzadko się kąpie i często ma bardzo nieświeży oddech (czym doprowadza Togamiego do szału). Jednak na tym wciąż nie kończą się rewelacje dotyczące jej osoby... Nie mogąc napisać wprost o co chodzi, gdyż nie chciałbym aby ktoś uciął mi niekoniecznie język za moje nadmierne gadulstwo, powiem tylko tyle, iż widok krwi natychmiast pozbawia ją przytomności, zaś po powrocie do stanu używalności (albo po zwyczajnym kichnięciu) panna nie bywa sobą...
Seiyuu: moja ukochana i przywoływana już niejednokrotnie Sawashiro Miyuki - klasa sama w sobie, co po raz kolejny brawurowo udowodniła niniejszą rolą.


Oogami Sakura - Super Duper High School Fighter. Tak, moi drodzy - TO JEST KOBIETA. Ze względu na swoją aparycję bywa nazywana Ogrem, lecz pozory czasem mylą... Oogami, choć na co dzień ostro pakuje i ćwiczy walkę w stylu MMA, to przy bliższym poznaniu mogłaby się okazać nawet bardziej uczuciowa oraz delikatna od reszty kobiecych bohaterek.
Seiyuu: Kujira.


Celestia Ludenberg (ciekawe nazwisko jak na rodowitą Japonkę) - Super Duper High School High Roller. Manipulantka, intrygantka oraz zawodowa kłamczucha - nawet łysego potrafiłaby namówić na trwałą ondulację (pozdrowienia dla fanów twórczości Szarloty Pawel) przy pomocy jednej ze swoich pociskanych bez zmrużenia powieki niesamowitych historyjek. Z taką nigdy nie wiadomo czy faktycznie mówi to co myśli. Celes jest totalnie zafascynowana gotykiem, co okazuje między innymi poprzez swój strój, ale nie tylko. Niejedna wiktoriańska dama mogłaby pozazdrościć jej manier, zachowania i sposobu wysławiania się. Ciężko wyprowadzić ją z równowagi, ale może to nawet lepiej, bo wówczas pokazuje swoją przegniłą do cna, paskudną prawdziwą naturę.
Seiyuu: Shiina Hekiru, kolejna legenda pośród znawców tematu.


Enoshima Junko - Super Duper High School Supermodel. Jak w tytule. Enoshima reprezentując subkulturę o nazwie gyaru należy do chyba najbardziej znienawidzonego przeze mnie typu dziewcząt - jest skończoną modnisią, która zawsze musi być w centrum uwagi. Zamiast martwić się o to, czy nie zostanie zdradziecko zaszlachtowana lub pozbawiona życia w jakiś inny sposób, ona rozpacza nad... brakiem odpowiednich kosmetyków do makijażu. Total facepalm, ale tak to już bywa gdy się jest rozchwytywaną modelką ganiającą niemal z jednej sesji zdjęciowej na drugą.
Seiyuu: Toyoguchi Megumi.


Fujisaki Chihiro - Super Duper High School Programmer. Malutka, cichutka, skromniutka, niemal przepraszająca każdym swoim oddechem za to że żyje. Ów innocent charm do spółki z niesamowitymi wręcz umiejętnościami koderskimi zapewnił jej spore grono die hard fanów i followersów. Ja zaś tylko lojalnie ostrzegam, iż czasem nie wszystko jest takie jakim się na pierwszy rzut oka wydaje - it might be a trap... :)
Seiyuu: Miyata Kouki.

No jak tam, jesteście wciąż ze mną? Mam taką nadzieję, bo pora wreszcie przejść do omówienia gry właściwej, że tak to ujmę.

Przez pierwsze trzy dni pobytu w murach szkoły raczej niewiele się dzieje - ot, od czasu do czasu jesteśmy traktowani jakimś tutorialem. A zatem uczmy się. :)
Chodzenie po terenie akademii zrealizowano w najzwyklejszym FPP - da się nawet podnosić i opuszczać głowę. Poniżej macie kilka przykładowych widoczków na korytarze.

Pierwsze piętro w pobliżu znanego wam już wejścia.

Pierwsze piętro. Te zielone drzwi to pralnia, zaś zaraz po prawej mamy...

...mroczne akademiki.

Trzęcie piętro, które staje się dostępne dopiero w dalszych częściach gry.

No właśnie - wraz z naszymi postępami stopniowo otwiera się przed nami coraz większa ilość terenu do zbadania. Szczęśliwie poza zwykłym chodzeniem da się także biegać (nie będę dodatkowo rozdmuchiwał tekstu klawiszologią - gra wszystko tłumaczy na bieżąco). Ponadto w każdej chwili na HUD możemy nałożyć sobie mapkę i poruszać się z nią - świetna sprawa.


Po wejściu do dowolnego pomieszczenia nie łazimy po nim, lecz za to mamy możliwość dosyć swobodnego rozglądania się na wszystkie strony.

Kuchnia

Biblioteka

Ogródek

Pokój Naegiego (czyli nasz)

Jedna z wielu szkolnych klas

O ile na korytarzach możemy jedynie zaczepiać pozostałych uczniów, tak w pomieszczeniach znajdują się rozmaite przedmioty warte naszego zbadania. Bardzo często wypadają z nich wspomniane już monomedale potrzebne między innymi do wykupowania extrasów. Chcąc upewnić się czy czasem nie przeoczyliśmy jakiegoś dającego obmacać się obiektu używamy funkcji wyszukiwania.


Nie muszę chyba mówić, że najlepiej jest wnikliwie badać absolutnie wszystko co tylko się da. To samo zresztą dotyczy rozmów z innymi postaciami - naprawdę opłaca się gadać ile wlezie (do chwili aż dany delikwent zaczyna się powtarzać), gdyż w ten sposób zdobywamy nowe ciekawe informacje, a czasem możemy się po prostu zdrowo pośmiać. Poza tym to właśnie owe niezobowiązujące dialogi fantastycznie budują klimat rozgrywki oraz ułatwiają wczucie się w skórę Naegiego.
Dosyć ciekawym bajerem pojawiającym się niekiedy podczas konwersacji jest tak zwany Re:ACT System.


Widzicie te fioletowe frazy? Po naciśnięciu odpowiedniego klawisza podświetlamy sobie interesujące nas słowa, a następnie potwierdzamy nasz wybór i po chwili rozmowa przeskakuje na pożądany temat.

Przez cały czas mamy do swojej dyspozycji prywatny ElectroiD (posiada go każdy z uczniów). Popatrzcie sami jakie to zmyślne oraz przydatne urządzonko.


Map zapewnia nam dostęp do planów wszystkich pięter szkoły, które już odwiedziliśmy. Możemy szybciutko wyszukać na nich istotne do zbadania w danej chwili pomieszczenia (oznaczone są wykrzyknikiem), a także zlokalizować resztę postaci. Ponadto poprzez widoczne tu i ówdzie malutkie kwadraciki da się błyskawicznie przenieść w pobliże interesującego nas miejsca (coś jakby teleport). Czasem będąc na ostatnim piętrze trzeba zejść na sam dół, coś tam porobić, po czym znowu zasuwać do góry, a dzięki owemu teleportowi taka wycieczka nie przedłuża się niepotrzebnie - nie wyobrażam sobie przechodzenia końcówki gry bez tej jakże przydatnej funkcji.


Niedostępne przez większość czasu Ammunition omówię za moment.
Presents pozwala nam przejrzeć posiadane w danej chwili upominki, które wręczamy innym postaciom podczas spotkań sam na sam (wciąż jeszcze nie czas na szersze rozwinięcie tego tematu).


W Report Cards znajdziemy komplet zdobytych informacji o naszych kolegach oraz (co ważniejsze :)) koleżankach.


School Rules to zbiór zasad obowiązujących na terenie szkoły, o których już wspominałem. Monokuma od czasu do czasu wprowadza tu pewne zmiany (zazwyczaj dopisując kolejne restrykcje), więc warto być z nimi na bieżąco.


System tłumaczy się sam. Jedyną opcją mogącą przez chwilkę zastanowić jest Backlog. Otóż pozwala nam ona przejrzeć ABSOLUTNIE WSZYSTKIE odbyte do tego momentu dialogi. To tak na wszelki wypadek gdybyśmy przeoczyli jakieś bardzo istotne informacje, bez użycia których gra nie puści nas dalej fabularnie.


Czwartego dnia Monokuma znudzony brakiem jakichkolwiek wydarzeń postanawia dać wszystkim motyw do zabójstwa. W pokoju audiowizualnym pojawia się pudło pełne płyt DVD - po jednej dla każdego ucznia. Film Naegiego zawiera pozdrowienia od jego rodziny...


..., które w pewnym momencie zostają przerwane, a ich miejsce zajmuje taki oto nieprzyjemny obraz.


Co stało się z jego najbliższymi? No cóż, tego można dowiedzieć się jedynie po opuszczeniu murów szkoły, a żeby stąd wyjść... Well.
Sądząc po minach reszty ekipy, ich filmy także nie były zbyt optymistyczne. Najbardziej przerażona oraz zrozpaczona ze wszystkich jest Maizono - ucieka z sali projekcyjnej i zaszywa się w jednej z pobliskich klas. Naegi długo stara się dodać dziewczynie otuchy, co ostatecznie mu się udaje. W ten oto sposób kończy się czwarty dzień pobytu w szkole. Zapada noc, lecz chłopak nie zdąża udać się na spoczynek - przerażona Maizono składa mu wizytę twierdząc, iż ktoś właśnie dobierał się do drzwi jej pokoju. Po chwili rozmowy oboje postanawiają zamienić się sypialniami i kładą się spać.
Kolejnego dnia wiadomo już, że żarty się skończyły, gdy na śniadaniu w jadalni pojawiają się wszyscy oprócz Maizono... Wystraszony Naegi pędzi do jej (czyli swojego) pokoju. Pomieszczenie wygląda niczym po przejściu huraganu, zaś widok jaki chłopak zastaje w łazience momentalnie pozbawia go przytomności.


Kto? Dlaczego? Odpowiedzi na te palące pytania mają zostać znalezione na zapowiedzianym przez Monokumę klasowym sądzie. Aby opuścić szkołę nie wystarczy bowiem jedynie kogoś zabić - trzeba jeszcze pozostać nie wykrytym, czyli innymi słowy popełnić morderstwo doskonałe.

W ten oto sposób rozpoczyna się śledztwo (Investigation). Musimy dokładnie zbadać miejsce zbrodni...


..., a także sprawdzić wszystkie możliwe tropy, które nasuną się nam podczas tej czynności. Zdobywane w ten sposób informacje trafiają w postaci "nabojów prawdy" do rubryki Ammunition w naszym komputerku. Choć czas na przeprowadzenie dochodzenia jest rzekomo limitowany, to na szczęście gra jest głupcoodporna - nie puści nas dalej, dopóki nie zbierzemy kompletu potrzebnych nam podczas rozprawy dowodów. Po uporaniu się z tym dosyć przykrym zadaniem przechodzimy do najbardziej emocjonującej części zabawy: Class Triala.

Zasady klasowego sądu są dosyć proste. Obowiązkowo biorą w nim udział absolutnie wszyscy wciąż żywi uczniowie. Tocząca się dyskusja ma na celu wyjaśnienie okoliczności oraz przebiegu zdarzenia i powinna zakończyć się zidentyfikowaniem sprawcy. Jeżeli zostanie on wytypowany prawidłowo, to czeka go kara (mówiąc wprost egzekucja). Jeśli natomiast pomylimy się w naszym wnioskowaniu, to straceni zostaną wszyscy niewinni studenci, morderca zaś - zgodnie ze wcześniejszą obietnicą Monokumy - wyjdzie na wolność.
Czas zatem starannie przygotować się do rozprawy.


W pierwszej kolejności wypada dokładnie zapoznać się ze zdobytymi dowodami (opcja ElectroiD->Ammunition) i postarać się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, gdyż w ferworze dyskusji nie zawsze nadarzy się sprzyjająca temu okazja.


Następnie należy "uzbroić" wybrane z posiadanych obecnie umiejętności (opcja Skills), które znacznie zwiększają nasze szanse na przetrwanie sądu. Mogą one przykładowo dać nam więcej żyć, przyspieszyć ich regenerację, wyeliminować dryf celownika, usprawnić ładowanie "amunicji", słowem totalnie ułatwić życie. Problem jednak polega na tym, że grę zaczynamy z czystym kontem nie za bardzo mając co aktywować...


Druga zła wiadomość jest taka, iż możliwość skorzystania z każdego skilla kosztuje odpowiednią ilość tak zwanych skill points, tych zaś początkowo nie posiadamy zbyt wiele. Na szczęście podczas przebiegu rozgrywki da się i wręcz należy konsekwentnie zwiększać ich liczbę. Jak to zrobić? Ano dokładnie w ten sam sposób, w jaki zdobywamy także nowe umiejętności.

Od czasu do czasu gra ogłasza czas wolny (Free Time), który powinniśmy wykorzystać na pogłębianie więzi z towarzyszami naszej niedoli. Sprowadza się to spędzenia kilku chwil sam na sam z wybraną przez nas osobą. Po krótkiej rozmowie (niekiedy trzeba też odpowiedzieć na jakieś pytanie) zakończonej wręczeniem odpowiedniego upominku karta danego bohatera zostaje uzupełniona o zdobyte w tym czasie informacje o nim, a ponadto otrzymujemy właśnie nowego skilla lub kolejnego skill pointa.
Oczywiście gra jest zaplanowana w tak perfidny sposób, że podczas zaledwie jednego przejścia zwyczajnie zabraknie nam okazji do nabicia wszystkiego na full. Postacie rzecz jasna umierają, czasem nie chcą z nami rozmawiać w danej chwili (przykładowo zamykają się na cztery spusty w pokojach bądź są "fabularnie" obrażone) lub nawet pomimo otrzymania właściwego prezentu nie dają w zamian absolutnie nic. Możemy także sami zaprzepaścić swoje szanse źle odpowiadając na zadane pytanie bądź wręczając nieodpowiedni upominek - obejrzymy wówczas jedynie plecy naszej "randki".
Teraz chyba sami rozumiecie już do czego służy opcja Chapter Select w głównym menu - umożliwia nam ona rozegranie każdego fragmentu gry jeszcze raz i doprowadzenie ewentualnej nieudanej konwersacji do szczęśliwego finału, tudzież spotkanie się z kimś zupełnie innym. Jedynie w ten sposób będziemy w stanie wyczerpać wszystkie dostępne scenariusze, by potem móc cieszyć oko kompletną listą skilli.

Pora na dwa słowa o prezentach. W sumie jest ich setka, ale wybierać da się tylko spośród dziewięćdziesięciu. Podczas tej czynności należy czasem nieźle pogłówkować - rzecz na widok której jednej osobie zaświecą się oczka może u innej spowodować odruch wymiotny. A skąd je w ogóle brać? Otóż na terenie akademii (w pobliżu wejścia) znajduje się szkolny sklepik (ten sam do którego mamy także dostęp poprzez menu). W nim zaś stoi sobie Monomono Machine wypełniona po brzegi gashaponami. W dużym uproszczeniu da się chyba od biedy porównać je do bardziej znanych u nas jajek z niespodzianką.


Każde nakarmienie maszyny minimum jednym żetonem owocuje wylosowaniem jakiegoś prezentu. Niestety jednocześnie zwiększa się widoczny na obrazku miss rate, co powoduje iż z każdym kolejnym dołączonym do kolekcji fantem znacznie trudniej będzie nam trafić rzecz jakiej jeszcze nie posiadamy - prędzej posypią się duble. Na szczęście ów miss rate można zmniejszać wrzucając naraz więcej niż jeden monomedal, ale to też do końca nie rozwiązuje sprawy - posiadając już 89 unikalnych podarunków i chcąc mieć pewność, że zaraz otrzymamy ostatni brakujący, wypadałoby wsypać do maszyny około 90 monetek... Tych zaś zazwyczaj i tak jest za mało na nasze bieżące potrzeby.
Upominki od 1 do 90 przeznaczone są do rozdawania postaciom. Numer 91 to specjalny przedmiot umożliwiający obejrzenie dodatkowej scenki w trzecim chapterze, 92 zaś jest do zdobycia dopiero po ukończeniu gry i odblokowuje nam nie dający zdobyć się w inny sposób bonusowy filmik w adekwatnej galerii. Reszta (93-100) to nagrody otrzymywane za ukończenie poszczególnych fragmentów gry.

Ze względu na konieczność wyjaśnień trochę odbiliśmy od tematu klasowego sądu, lecz już najwyższa pora wreszcie do niego powrócić. Słowo "sąd" brzmi tak cokolwiek groźnie, lecz w rzeczywistości jest on po prostu dosyć długą dyskusją (niekiedy nawet i dwugodzinną) przerywaną od czasu do czasu pomniejszymi gierkami zręcznościowo-logicznymi. To właśnie one są drugim najistotniejszym (zaraz po znakomitej fabule) elementem wpływającym na rewelacyjność gry. Omówię teraz je wszystkie po kolei. Długo zastanawiałem się nad łapaniem obrazków mających posłużyć za uzupełnienie wyjaśnień, ale koniec końców wydało mi się to bezcelowe: statyczne screeny nie mają szans oddać choćby 1/10 intensywności doznań - całość trzeba zobaczyć w ruchu i z dźwiękiem. Dlatego gorąco zachęcam do klikania w przewidziane filmowe linki.
Nonstop Debate to esencja całej gry oraz definitywnie jej najlepsza część. Bohaterowie kolejno wygłaszają swoje kwestie, które pojawiają się na ekranie w postaci białego tekstu. Pewne ich fragmenty są wyróżnione pomarańczowym kolorem - to kłamstwa lub sprzeczności będące naszym celem. Każda debata posiada zawsze tylko jeden słaby punkt, my zaś musimy go odnaleźć i... zestrzelić przy pomocy odpowiedniego naboju-dowodu obalającego jego fałszywość. Naegi przerywa wówczas dyskusję słowami "sore wa chigau yo!" (coś w stylu "to nieprawda, wcale tak nie jest/nie było"), po czym przechodzimy do kolejnej fazy sądu. Oczywiście im dalszy etap, tym trudniej jest wywnioskować w którą frazę jakim dowodem należy strzelić - momentami czacha potrafi dymić bardzo ostro... Żebyśmy czasem zbytnio się nie nudzili, to niekiedy zwykłym białym tekstom towarzyszą także fioletowe komentarze wypowiadane przez postacie nie znajdujące się w danej chwili na ekranie. Pół biedy jeśli tylko latają sobie tu i ówdzie skutecznie dekoncentrując gracza - prawdziwa zabawa zaczyna się w momencie, gdy... bezczelnie zasłaniają nam właściwą treść debaty uniemożliwiając tym samym strzelanie do sprzeczności! Należy wówczas usunąć najpierw je przy pomocy tłumika, lecz uwaga - każdy niecelny strzał będzie nas kosztował odrobinkę czasu przeznaczonego na zaliczenie tej mini gry. Jakby tego wszystkiego jeszcze było mało, to czasem w ogóle nie posiadamy odpowiedniego dowodu mogącego zakończyć błędne koło wzajemnych oskarżeń lub fałszywych domysłów. Musimy wówczas... przekonwertować na takowy jeden z pomarańczowych tekstów, oczywiście dochodząc do tego samemu! No mówię wam - totalny odlot w ciapki, tym bardziej że poza wymyśleniem właściwego rozwiązania należy jeszcze poradzić sobie z jego realizacją, a wciąż dryfujący we wszystkie strony celownik (na szczęście da się to później wyeliminować przy pomocy jednego ze skilli) bynajmniej nam tego nie ułatwia...
Epiphany Anagram jest dosyć prostym strzelaniem do nadlatujących z głębi ekranu literek. Na dole widzimy niekompletny wyraz i nasze zadanie polega na załataniu wszystkich dziur w odpowiedniej kolejności. Cele mogą przyjmować różne kolory, od których zależy ich wytrzymałość: żółty wymaga aż trzech trafień, pomarańczowy dwóch, czerwony zaś podda się po jednym strzale.
Machinegun Talk Battle włącza się w chwilach, gdy nasz rozmówca odmawia spokojnego wysłuchania argumentów. Musimy wówczas odebrać mu całą posiadaną energię, a następnie zakończyć "pojedynek" strzałem z odpowiedniego dowodu-amunicji. Rzecz polega na zaznaczaniu lecących w naszą stronę inwektyw i zdejmowaniu ich zanim zdążą odebrać cenne życia kawałek po kawałku oraz na przeładowywaniu opróżniającego się magazynka. Niby nic takiego, tylko że wszystkie te czynności należy wykonywać w odpowiednim rytmie ze stopniowo wzrastającym tempem akcji. Moment naciskania klawiszy standardowo jest pokazany na ekranie, lecz przeciwnicy korzystając ze swojego Concentration Gauge (zaraz wyjaśnię co to) mogą go zasłonić! Wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa - nie dość iż musimy wstrzelić się w odpowiednie tempo po jego zmianie, to jeszcze wypada je utrzymać...
Climax Logic jest ostatnią z kompletu mini gierek. Najogólniej mówiąc to prosta układanka, w której korzystając z puli dostępnych luźnych elementów musimy uzupełnić mangę opowiadającą ze szczegółami cały przebieg morderstwa. Tak na wszelki wypadek przypominam, iż Japończycy czytają od prawej do lewej oraz z góry na dół.
Poza tymi wszystkimi powyższymi atrakcjami niekiedy trzeba jeszcze pokazać odpowiedni dowód z naszej kieszeni lub wybrać prawidłową odpowiedź spośród kilku podanych możliwości, a także oskarżyć właściwą osobę.
Postać Naegiego opisana jest dwoma wskaźnikami. Influence Gauge to najogólniej mówiąc nasze życia, które tracimy za każdy popełniony błąd, a poprawne odpowiedzi pomalutku je odnawiają. Concentration Gauge zaś pozwala korzystać z rozmaitych chwilowych udogodnień różniących się w zależności od postawionego przed nami zadania (np. spowolnienie tempa debaty lub przyspieszenie akcji w MTB) i wraca do maksimum po chwili "odpoczynku" bohatera. Inne postacie także potrafią robić z niego użytek, o czym już wspominałem.

Po wytypowaniu mordercy Monokuma przeprowadza głosowanie mające na celu wskazanie winnego. Jeśli został on zidentyfikowany poprawnie, to odbywa się egzekucja. Zazwyczaj jest ona w jakiś sposób związana ze specjalizacją danej osoby i pomimo raczej humorystycznego sposobu jej pokazania potrafi być autentycznie przerażająca, jeżeli tylko użyjemy naszej wyobraźni. Zresztą wszechobecna groteska to znak rozpoznawczy Danganronpy. Kazutaka Kodaka (czyli scenarzysta) twierdzi, że chciał wstrząsnąć odbiorcami serwując wyniszczające obrazy w lekki sposób, tak aby mogły one zostać wyolbrzymione przez wyobraźnię oglądających, co działa o wiele lepiej niż pokazanie wszystkiego wprost. Ze swej strony jak najbardziej potwierdzam: ta metoda sprawdza się znakomicie. Naprawdę bardzo łatwo jest zachować dystans oraz spokój siedząc przed ekranem - można nawet lekko podkpiwać z dajmy na to różowej krwi. Wystarczy jednak choćby odrobinkę pofantazjować i zastanowić się jak my byśmy zareagowali w danej sytuacji, a już mniej więcej wykoncypujemy sobie co te dzieciaki muszą mieć w głowach będąc zmuszonymi do brania w tym wszystkim udziału. W ten właśnie sposób należy odbierać psychopop (bardzo ładny termin - znalazłem go przez zupełny przypadek przygotowując materiały do niniejszego tekstu), którego ta gra jest najczystszym możliwym przedstawicielem: na pierwszy rzut oka kicz poganiany naiwnością, lecz po dłuższym zastanowieniu się oraz głębszym wniknięciu w temat...

Każdy zaliczony trial przynosi ze sobą nagrodę w postaci sporej ilości monetek, a ponadto Monokuma stopniowo otwiera nam kolejne piętra szkoły, dając tym samym dostęp do nowych potencjalnych miejsc oraz narzędzi zbrodni. Życie pomalutku toczy się dalej, aż do kolejnego morderstwa...

Gry jako takiej nie da się nieodwracalnie zawalić poprzez wejście w jakiś ślepy fabularnie zaułek, ale posiada ona jeden bad end - to definitywnie najbardziej brutalna i wstrząsająca egzekucja. Sytuacja jest tym wredniejsza, że gracz będąc zazwyczaj na właściwej ścieżce zostaje po prostu bezczelnie zwiedziony na manowce, przez co zaczyna cofać się w poszukiwaniu niepopełnionego błędu. No i się doszukuje... Kac moralny gwarantowany gdy się ma świadomość, iż na własne życzenie wykończyliśmy zupełnie niewinną osobę.
Filmik oczywiście jest do obejrzenia na tubie, ale definitywnie odradzam takie rozwiązanie nawet jeśli nigdy nie zamierzacie sobie zagrać. Bez dogłębnej znajomości fabuły, charakterów postaci oraz ich wzajemnych relacji będzie to dla was tylko kolejna niewiele znacząca groteskowa śmierć. Mi za to żołądek podszedł do samego gardła - strach zabijanej osoby był wręcz rozpaczliwie namacalny, aż miałem potem koszmary w nocy.

Żadna recenzja Danganronpy nie będzie kompletna bez poświęcenia choć kilku zdań sprawcy całego zamieszania, czyli Monokumie. Osoba sterująca jego kukiełką (chyba nie sądziliście że to kosmita albo sztuczna inteligencja...? - nawet ja bym nie kupił takiej bzdury pomimo całej mojej miłości do japońskiej popkultury) jest pierwszej wody sadystycznym i zboczonym skurwysynem. Argumentów na poparcie owego stwierdzenia mamy w grze aż nadto - kilka z nich możecie znaleźć poniżej. Przykładowo pluszak zapytany czy zna sprawcę pierwszego morderstwa odpowiada następująco...


..., czyli innymi słowy świetnie się przy tym bawił. Fakt szybkiego uprzątnięcia ciała Maizono z łazienki Naegiego komentuje tak, jakby sprawa dotyczyła pustego opakowania po chipsach...


..., zaś jego reakcja na pierwszą egzekucję po prostu przechodzi wszelakie granice dobrego smaku.



Drań posuwa się nawet do popsucia całkiem klimatycznej sceny śmierci jednej z postaci. Zapytany wprost czego tak naprawdę chce, odpowiada że...


..., a kto inny jeśli nie totalny sadysta oraz wykolejeniec psychiczny może czerpać przyjemność z czegoś takiego?
Głos Monokumy należy do Ouyamy Nobuyo. Cała ironia tego faktu polega na tym, iż jedną z jej najbardziej znanych ról jest znany wam już Doraemon. Według internetowych plotek pochodzących z czasu produkcji gry, twórcy bez większego przekonania zaprosili tę starszą już dziś panią do współpracy, a ona - ku ich ogromnemu zdumieniu - po zapoznaniu się ze scenariuszem przyjęła tę propozycję z wielką radością. Scary...

Technika graficzna użyta do przygotowania strony wizualnej nosi nazwę 2.5D Motion Graphics i opiera się na wtapianiu dwuwymiarowych rastrowych postaci oraz obiektów w standardowy dla dzisiejszych produkcji renderowany świat 3D. Moim zdaniem wygląda to całkiem fajnie, choć ma jedną zasadniczą wadę. Otóż czasem podczas kręcenia głową na boki płaskość postaci jest wręcz przerażająca - wyglądają na zwyczajne wycinanki z papieru. Oczywiście zapomnijcie także o obejrzeniu ich sobie z tyłu - z którejkolwiek strony nie podchodzimy, one zawsze będą stały twarzą do nas. Na pocieszenie mamy za to bardzo ładne mangowe przerywniki (wszystkie są do znalezienia w Event Gallery).


Soundtrack autorstwa Takady Masafumiego zrywa kask. Dwie zapchane po brzegi płytki CD zawierają aż 63 tracki (no dobra, jakaś dwudziestka to tylko króciutkie jingle) pełne naprawdę bardzo zróżnicowanych brzmień - szacun dla tego pana za tak swobodne poruszanie się po wielu rozmaitych gatunkach muzycznych. Zapraszam do wysłuchania kilku proponowanych przeze mnie poniżej utworów, które pozwolą wam przekonać się o słuszności mych słów.
Dangan Ronpa! - plansza tytułowa.
Beautiful Days - znakomicie ilustruje lżejsze fragmenty gry.
Beautiful Dead - lekka nuta dekadencji.
Giron -BREAK- - definitywnie mój najukochańszy track służący jako jeden z podkładów dla Nonstop Debate. Słucham go codziennie w kilkugodzinnej pętli i wciąż nie mam dosyć...
Zetsubou Shoukougun - aż ciarki chodzą po plecach.
Monokuma-sensei no Jugyou - ten temat prawie zawsze gra przy pojawieniu się oraz rozmaitych wygłupach złowieszczego pluszaka.
All All Apologies - świetny klimat jeśli się wie jakim wydarzeniom fabularnym towarzyszy ta ścieżka.
New World Order - jak wyżej, nogi momentalnie robią się miękkie w kolanach.

Żadna szanująca się japońska pozycja nie byłaby kompletna bez odrobinki smakowitego fanserwisu. A ponieważ Danganronpa jak najbardziej jest szanującą się japońską pozycją...

They're black and they're thigh high - just the way I like it.

Asahina's Tears

Spirit of Adventure

Czy gra posiada w ogóle jakieś wady? Głupie pytanie - każda jakieś posiada. O wyglądających czasem jak papierowe wycinanki postaciach już wspominałem. Co poza tym? No cóż, wszystko zależy od punktu widzenia - mi przykładowo wydaje się zbyt krótka, podczas gdy komuś innemu może wydać się straszliwie długa i przegadana. Poza tym zwróciłem uwagę na jeszcze jeden drobny szczegół - rzućcie proszę okiem na poniższy materiał poglądowy.




Co łączy te trzy bohaterki? Ano, żadna z nich nie uprawia paskudnego płaskostopia. No a gdy się nosi takie obuwie jak przykładowo Kirigiri (screen z anime)...


..., to definitywnie powinno ono wydawać przyjemny dla ucha charakterystyczny stukot. Tymczasem krokom wszystkich postaci towarzyszy odgłos przypominający człapanie połączone z szuraniem. A fe, panowie designerzy - daliście ciała na całej linii. Oczywiście trochę się tutaj nabijam, bo przecież w żaden sposób nie wpływa to ujemnie na samą rozgrywkę, lecz jak widać jest do wyłapania przez koneserów gatunku (zdecydowanie wolę to określenie od standardowego "fetyszysty", który w naszym kraju brzmi niemal jak oskarżenie o bardzo ciężkie przestępstwo na tle seksualnym).
A skoro już przy ubiorze jesteśmy, to wypada także nieco skrytykować konieczność oglądania wciąż tych samych ciuchów na wszystkich postaciach. W szkole znajduje się będąca w częstym użyciu pralnia, a oprócz tego motyw przebierania się jest także poruszany w dialogach, więc tym większa szkoda, że twórcy nie pokusili się o przygotowanie choćby dwóch lub trzech różnych strojów dla każdego z bohaterów.

Z poprzedniego akapitu wiecie już o istnieniu anime stworzonego na podstawie gry. Jego tytuł to Danganronpa: The Animation, liczy sobie trzynaście odcinków i zostało wyemitowane w połowie zeszłego roku. Żal o tym pisać, ale ze względu na ilość pominiętego materiału stanowi ono jedynie cokolwiek blade odbicie znakomitej całości. Fabuła na szczęście dosyć wiernie śledzi wszystkie najważniejsze wydarzenia, lecz została rozpisana bardzo po łebkach, przez co traci się wiele kapitalnych smaczków. Postacie padają jak muchy i człowiek nie za bardzo ma czas zżyć się z nimi, a to z kolei uniemożliwia dokładne zrozumienie motywów ich postępowania. Poza tym o wiele fajniej jest osobiście brać udział w pewnych scenach, niż tylko być ich biernym obserwatorem. Raczej nie polecam, ale jeśli ktoś już koniecznie musi, to oczywiście oglądamy wyłącznie po uprzednim ukończeniu gry.

Czas wreszcie na podsumowanie moich dotychczasowych wywodów. Podczas przechodzenia gry początkowo z niepokojem, a później z rozpaczą konstatowałem szybko czynione przez siebie postępy. Stopniowo zacząłem przedłużać rozgrywkę jak tylko mogłem nabijając oraz odkrywając absolutnie wszystko co się dało. Koniec końców całość ukończyłem z ogromnym żalem, że to już finał wspaniałej zabawy. Znakomita fabuła, jakkolwiek abstrakcyjna by się nie wydawała, jest spójna, logiczna i trzyma się kupy, a mistrzowskie dialogi nie pozwalają nudzić się ani przez sekundę. Perfekcyjnie zaplanowane postacie w połączeniu z doskonałą grą seiyuu fantastycznie oddającą ich charaktery sprawiają, iż ożywają one w naszej głowie. Dzięki temu człowiek potrafi zatracić się długie godziny mając wrażenie przebywania tam w środku razem ze wszystkimi. Nic tutaj nie jest czarno-białe, nie ma jasnego podziału na dobro i zło. Być może ktoś uzna scenariusz gry za bzdury totalne, ale wierzcie mi, że niczym nie ustępuje on takim hiciorom jak chociażby głośny Lost czy bijący ostatnio wszelakie rekordy popularności The Walking Dead - jedynie różni się od nich sposobem realizacji oraz podania. Danganronpa przypomina nam, iż znacznie różnimy się od siebie pod względem sposobu myślenia i postrzegania świata, ale nie znaczy to, że porozumienie się oraz wzajemne zrozumienie leży poza naszym zasięgiem. Powinniśmy także pamiętać, iż póki żyjemy, to wciąż mamy NADZIEJĘ - ona wszak umiera ostatnia.
Do pełnego cieszenia się grą wymagana jest perfekcyjna znajomość języka angielskiego (życzę powodzenia podczas triali osobom rozumiejącym ledwo co drugie lub trzecie słowo), umiejętność logicznego myślenia połączona z szybkim kojarzeniem faktów i czasem wręcz fotograficzną pamięcią, a oprócz tego celne oko oraz pewna ręka. W pewnym sensie mamy tuaj do czynienia z produktem doskonałym - przetestuje on bowiem nasze umiejętności jako gracza na praktycznie każdym możliwym polu.

Pod koniec wspomnę jeszcze o kolejnych wydanych już częściach gry, które są obecnie tłumaczone. Ponadto istnieje także wersja demonstracyjna (nota bene przełożona z japońskiego przez tę samą grupkę ludzi) pozwalająca nam cieszyć się trialem z zamordowaną jako pierwszą Maizono.


Czy polecam zagrać w Danganronpę i komu? A cóż to w ogóle za durne pytanie!

Konsole w dłoń i za ojczyznę!

W tym miejscu chciałbym bardzo serdecznie podziękować Kazowi za udostępnienie mi strony głównej oraz wszelką okazaną pomoc. Dziękuję także Xeenowi za opublikowanie tekstu. Ponadto dziękuję wam obu za spore pokłady cierpliwości potrzebne do obsługi marudy mojego kalibru. Specjalne podziękowania idą do Richiego za skuteczne wepchnięcie mi gry (chłop nie poddał się przez ponad pół roku!), wszelakie konsultacje podczas pisania i w ogóle za to, że jest. Pozdrawiam też bardzo ciepło The Fendera, który przejął się onegdaj długością niektórych moich materiałów - teraz już chyba sam widzisz, iż jaka gra, taka prezentacja. :)

Dziękuję wszystkim za czas poświęcony na przeczytanie niniejszego tekstu - mam nadzieję, że bawiliście się nie gorzej niż ja podczas pisania go. Do zobaczenia w standardowym miejscu.



2014-02-08 20:59 by cpt. Misumaru Tenchi
komentarzy: 56
xeen @2014-02-08 22:56:19
dzięki! Miałem okazję przeczytać jeszcze przed publikacją ;)
Kultowy Bajtek miał swój dział : "Nie tylko komputery", my za to mamy "Nie samym Atari człowiek żyje", który jest już integralną częścią AOL i nie wyobrażam sobie życia bez kolejnych odcinków;) Na kolejne części czekam z ustęsknieniem.
5eba @2014-02-08 23:28:10
"A fe, panowie designerzy..." - zbierało się od początku, ale tu nie wytrzymałem i porzygałem się tęczą ;)
Tekada @2014-02-08 23:30:59
Po bardzo zachęcającym wstępie, pogubiłem się nieco, tzn. moja koncentracja się rozmyła :( Potem śledziłem już tylko obrazki z dziewczynkami i misiem nasuwające stereotypowe skojarzenia. Wybaczcie ignorancję: zrozumiałem, że tak w skrócie to jest przygodówka, miś z ogonem wystającym z buzi jest raczej złym charakterem, a dzieci dobrymi (?) Jak się gra, wybiera opcje na ekranie?
Tekada @2014-02-08 23:48:13
@Seba: Design zarezerwowany tylko dla miłośników takiego designu. Ja go w ogóle nie łapię, traktuję jako specyficzny fetysz. W każdym razie jest mocno odległy od europejskich wzorców i pełny pokręconych azjatyckich pomysłów, także ja nie krytykuję tyko omijam ten temat i pytam o co w grze jakby chodzi (jeśli da się jednym zdaniem) bom ciekawy i już...
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-08 23:54:48
Nie wiem gdzie ty tam widzisz ogon w jego buzi... Tak w skrócie to rzeczywiście jest dosyć nietypowa przygodówka z elementami zręcznościowymi. "Dzieci" są w sumie prawie pełnoletnie i faktycznie reprezentują "dobro", a miś "zło", choć to straszliwe uproszczenie. Odnośnie sposobu grania: podczas dialogów głównie przewijamy teksty, zaś w pozostałej części gry swobodnie chodzimy niczym w FPS-ie i stosujemy metodę point & click, czyli najeżdżamy kursorem na interesujące nas przedmioty/postacie, a następnie wykonujemy rozmaite akcje przy pomocy klawiszy fire.
Nie wiem czy mangę można tak po prostu nazwać "specyficznym fetyszem" - jakby nie było to jest już uznana dziedzina sztuki. Aczkolwiek jestem ci bardzo wdzięczny za to, że nie mając dostatecznie rozwiniętej wyobraźni aby móc ją zrozumieć przynajmniej bezmyślnie nie krytykujesz.
Tekada @2014-02-09 00:19:35
@Tenchi, dziękuję za łagodne potraktowanie :-) Potwierdzam, że nie mam dostatecznie rozwiniętej wyobraźni do tego, ale pracuję nad tym ;) Już mi się spodobał pępek Monokumy. Elementy FPSo-podobne zachęcają mnie do ponownego wgłębienia się w temat.
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 01:05:09
Cała przyjemność po mojej stronie - myślę że jesteśmy kwita. :P Ale obawiam się, że cokolwiek się zawiedziesz - najwięcej czasu spędzonego z grą zabiera czytanie, czytanie i jeszcze raz czytanie. Chodzenie po szkole połączone z badaniem lokacji to (ponownie mówiąc w dużym uproszczeniu) w sumie tylko takie przerywniki pomiędzy kolejnymi scenkami dialogowymi, choć oczywiście są dosyć istotnym elementem rozgrywki. Jeśli sama fabuła wydaje ci się mało interesująca, to szczerze mówiąc odradzam próby zagrania - tylko niepotrzebnie stracisz czas być może dodatkowo się przy tym wkurzając. No ale decyzja należy do ciebie.
? @2014-02-09 01:58:00
To portal o Atari czy o Mandze?
s2325 @2014-02-09 02:18:52
Nie wszystko trzeba czytać, zainteresowania można mieć różne. Komuś chce się pisać to i dobrze. Przez tyle lat istnienia Atari tematy zostały przemielone i wracają jak bumerang.
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 02:44:56
No cóż, ja się z tym materiałem usilnie na główną nie pchałem - wręcz przeciwnie, co Kaz może zaświadczyć. Zresztą jest o tym dokładniej w samym w tekście, ale śmiem wątpić że przeczytała go osoba, której szkoda nawet sekundy czasu na podpisanie się choćby ksywą. A niekiedy może warto poszerzyć sobie horyzonty - to nic nie boli, zaś ignorancja bywa oznaką stagnacji umysłowej.
urborg @2014-02-09 09:04:27
Ja nie mogę, tyle mangi na raz to za dużo dla mnie ;) Rozwaliła mnie ta różowa krew na screenshotach ;)
Lhuven @2014-02-09 11:04:26
Pomysł mi się podoba, ale to za długi tekst do wrzucenia w całości do newsa. IMHO lepiej by wyglądała krótsza zajawka z odnośnikiem do całego artykułu.
the fender @2014-02-09 11:11:00
Cóż dodać, jesteś Tenchi wielkim fanem i potrafisz pisać obfite recenzje. Jednak doczytawszy do końca nie dziwie się długości :)
Wprawdzie nie jestem fanem, niemniej trzeba tutaj docenić pomysłowość gry. Tajemnica,erotyka i okrucieństwo to jest trójca doskonale napędzająca wszystko (film,książka,gry) - a jak dodać do tego lekką psychozę wtedy można w dany świat wtopić się na amen. Nawet nie próbuję :) I tak granie w Cywilizację V (niedawno, czyli tydzień temu zacząłem) pożera zbyt wiele czasu z mojego życia i czuję się przez to jeszcze większym no-lifem niż jestem na codzień ;)
------------- -------- ---- -- -
A, gratuluję biegłej znajomości angielskiego. Ja pewnie musiałbym grać non stop ze słownikiem a i tak pewnych rzeczy nie wychwyciłbym właściwie.
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 13:30:37
@urborg
Czyli wszystko działa jak trzeba - różowa krew jak najbardziej miała rozwalać i zmuszać do włączenia wyobraźni, o czym zresztą jest dokładniej w tekście. :)

@Lhuven
Nawet myślałem nad próbą wciśnięcia tego kloca jakimś innym, nazwijmy to bardziej odpowiednim serwisom, ale na chwilę obecną najbardziej czuję się związany z tym właśnie miejscem. Lecz eksperyment chyba się nie powiódł i raczej nie będziemy więcej go powtarzać - widzę że z nowymi częściami Robbo nie mam najmniejszych szans. :)

@the fender
No i właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Daję głowę, że gdyby zamienić mangowe postacie na normalnych aktorów lub rendery, to gra wzbudzałaby o wiele większe zainteresowanie. A teraz mamy tylko dziewczynki i misia wywołujące jedynie stereotypowe skojarzenia, jak to ładnie raczył ująć Tekada. Zaś do twojej trójcy dodam jeszcze kapitalne triale z niekończącą się debatą na czele, które udowodniły mi, że nawet takiego raczej niechętnego grom logicznym lamera jak ja da się nakłonić do poruszania głową - trzeba tylko wiedzieć jak. Robbo tego nie potrafi, a Japończycy tak, więc stąd mój cielęcy wręcz zachwyt.
Robert @2014-02-09 14:15:53
Za publikownie takich mangowych ekstremow pownien byc nalozony jakis podatek extra. Ta milosc do dzieci z dziwnymi oczami zakrawa o pedofilie. Gdzie jest policja?!?!

Z dwojga zlego lepiej juz dac robbo na glowna.
wieczór @2014-02-09 14:33:40
Jaki fajny artykuł, a jaki długi! TDC - definitywnie zostałeś zdetronizowany :D
Bluki @2014-02-09 14:51:53
Tenchi: "Lecz eksperyment chyba się nie powiódł..."
Oj tam zaraz nie powiódł. Na stronce poświęconej Atari nie możesz Tenchi spodziewać się tłumów fanów. To, że ten artykuł został w miarę życzliwie przyjęty, to już sukces.
Lhuven @2014-02-09 15:00:47
@Tenchi: to była uwaga techniczna, a nie krytyka! - dłuuugi tekst jak na bądź co bądź, "newsa". tematyka mi nie przeszkadza, lubię poszerzać horyzonty, a artykułu jeszcze nie przeczytałem ale to uczynię :)
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 15:52:26
@Bluki
Pewnie że nie spodziewałem się owacji na stojąco za ten kawał świetnej (na tym polu nie ustąpię nikomu - materiał kosztował mnie cały tydzień pracy i jest zrealizowany zajebiście), lecz nikomu niepotrzebnej roboty. Ale w najśmielszych przypuszczeniach nie spodziewałem się posądzenia o pedofilię (w kwestii przypomnienia: tego typu pomówienia mogące prowadzić do zniesławienia są u nas karane) przez kogoś, kto nawet mnie nie zna i nic o mnie nie wie. Czy zatem aż taki sukces... W każdym razie zgodzę się, że na pewno mogło być gorzej.

@Lhuven
Spokojnie, akurat twój komentarz uważam za jeden z najnormalniejszych - przynajmniej nie straszysz mnie policją za jakieś wyimaginowane wyłącznie w twojej własnej głowie przestępstwa. :) A tekst rzeczywiście jest zbyt długi na newsa, lecz przynajmniej poruszyłem w nim absolutnie wszystkie istotne dla mnie kwestie.
tdc @2014-02-09 17:27:25
@wieczór, no leżę i kwiczę ;)
seban @2014-02-09 17:27:25
@Tenchi: nie przejmuj się negatywnymi opiniami. Przecież to takie polskie... jak się czegoś nie rozumie, nie pojmuje, nie zna się innej kultury, a chęci ma się za małe aby wszystko poznać, to najlepiej zaatakować, zniszczyć i zmieszać z błotem. Tego typu ludzie zapewne uważa również że Hello-Kitty to narzędzie szatana do opętywania małych dzieci :) Najlepsze jest to iż takie skojarzenia jakie zaprezentował nam Pan R.t mają najczęściej ludzie którym wszystko "się kojarzy", prezentując małą dziewczynkę z dużymi oczami musiałeś obudzić bestię skrywaną głęboko w umyśle tego człowieka. Gdy człowiek widzi pedofilię i molestowanie dzieci tam gdzie jej nie ma to może pora udać się po pomoc do psychologa?

W dzisiejszych czasach gdy świat stał się jedną globalną wioską, u części ludzi realnym stał się strach przez poznaniem czegoś nowego, przecież jest oczywistym że może się okazać że taka osoba odkryje że całe życie była w błędzie i wizja świata którą do tej pory miała w swojej głowie zawaliła się przez poznanie czegoś innego, odmiennego kulturowo od polskiego piekiełka, w którym spędziło się pół życia, naturalnym odruchem obronnym jest "okopanie się", odcięcie od chęci poznania czegokolwiek co mogłoby zburzyć dotychczasowy światopogląd. I nie mówię tutaj o tym konkretnym przypadku z mangą, to dotyczy wszelakich nowości zarówno w sztuce, nauce czy każdej innej dziedzinie życia.

Zatem prośba do osób nie zainteresowanych tematem, jeżeli krytykujecie róbcie to z głową, próbujcie zrozumieć że nie każdy żyje pod kamieniem mimo takiej woli większości społeczeństwa. Są ludzie którzy będą dążyć aby poznać inne kultury i zwyczaje, żadne narzekania, ani ataki tego nie zmienią.

Tenchi podziwiam Twoje opanowanie bo by mnie szlag trafił, gdyby mi ktoś coś takiego powiedział. Na początku miałem nic nie pisać bo po co kopać się koniem, zaraz i tak wyleje się na mnie wiadro pomyj... ale chcę abyś wiedział że wykonałeś kawał porządnej roboty, nawet jeżeli temat jest nie związany z Atari i są ludzie których to zupełnie nie interesuje, to długo nie będę w stanie pojąć czemu takie jednostki za wszelką ceną próbują zdyskredytować takie artykuły, pomimo iż nie muszą się w temacie który ich zupełnie nie interesuje, szczególnie iż w sam tytuł mówi że sprawa nie będzie dotyczyła Atari, nawet gdy wydawaliśmy Barymag-a to było tam sporo tekstów nie związanych z Atari, z związanych z zainteresowaniami piszących teksty. Nikt nikomu pomyj na głowę nie wylewał, po prostu artykułów które kogoś nie interesowały nie czytało się.

@Takeda: długo musiałem patrzeć na tego niedźwiedzia aby zobaczyć "ogon wystający z buzi" ;) Od początku widziałem "niedźwiedzia o dwóch twarzach", jego wygląd sugerował mi iż musiało go spotkać coś strasznego w przeszłości poprzez co stał się zły (pół twarzy dobre, pół twarzy zniszczone i szyderczo uśmiechnięte /ogon który widzisz/). Nie czytając jeszcze treści artka miałem wrażenie iż niedźwiedź może być analogią joker-a z Batman-a.

Na koniec Panu Robertowi polecam poczytanie książek, poznanie kultury japońskiej, poznanie historii tego kraju, jego sztuki i historii która łatwa nie była, potem proponuję przejść do mangi i anime. Może zrozumienie tego wszystkiego pozwoli się wyleczyć ze skojarzeń które Pan nam zaprezentował. Japończycy tworząc mangę i anime wyprzedaję epokę, jeżeli ludzkość sama się nie zniszczy to za jakiś czas ludzie będą żyć w świecie którego wizję od lat wyznaczają japońscy mistrzowie mangi i anime.
mono @2014-02-09 18:10:11
@Tenchi: Wielkie dzięki! Świetny artykuł.Siedzę i wciąż czytam... :)
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 18:33:00
@seban
No cóż - szlag mnie nie trafił z tej prostej przyczyny, że po prostu... przywykłem do takich reakcji. Mangą interesuję się od ponad 15 lat i niejeden raz byłem z tego powodu szykanowany oraz oskarżany o różne dziwne rzeczy. Niszczenie inności, nawet jeśli ona sama i zainteresowane nią osoby nie czynią nikomu żadnej krzywdy, to chyba faktycznie nasza polska tradycja, która nigdy nie zginie. Ale na szczęście nie wszyscy tak mają, co widać po komentarzu twoim oraz kilku innych osób, dzięki którym ciągnięcie dalej tej zabawy wciąż ma dla mnie sens. Ze swej strony zamierzam kontynuować opisywanie wszystkich fajnych gierek, a nie czarujmy się - ich rynkiem w chwili obecnej trzęsą przede wszystkim Japończycy. Więc czy się to komu podoba czy nie, po wejściu w bardziej współczesne platformy mangowa kreska jeszcze nie raz zagości na łamach AOL - może nawet i na głównej, jeśli Kaz znowu pozwoli. Na pohybel ignoranckim skurwysynom!
XOXO @2014-02-09 18:34:31
ok, tylko nie piszcze już o anime czy innych mangach, srangach, wielkich oczodałach i całej tej komedii bo normalnie od tego są inne portale, nie tutaj please -tylko nie tutaj bo to straszna zwała - jeden tekst wystarczy i zmieńcie płyte na tematy związane z Atari
anonymus @2014-02-09 18:45:48
A właśnie ja, nawet jeżeli nie jestem zainteresowany mangą/anime, nie mam nic przeciwko takim artykułom na aol. Pamiętam, jak w SS był kącik manga/anime. Niech będzie tak i tutaj - nie w dominującej formie, ale czasem artek "z innej bajki" nie zaszkodzi. Ktoś nie chce - niech zwyczajnie nie czyta.
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 18:58:12
Spokojnie, takie gry nie trafiają się co miesiąc. Jeżeli tego typu teksty jeszcze kiedyś będą się pojawiać, to na pewno nie więcej niż ze dwa na rok. W końcu to jest wydanie specjalne i tak ma pozostać. :)
tdc @2014-02-09 19:40:11
Ja jeszcze nie czytałem (bo muszę się najpierw uporać z nawałem innych pilnych zajęć terminowych), ale chętnie przeczytam.

Mam jednak pytania techniczne:
- jak długo ten tekst powstawał?
- ile ma kb długości?
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 20:13:53
Służę uprzejmie. Tekst zacząłem pisać w piątek 31 stycznia, a skończyłem tydzień później, czyli 7 lutego. Siedziałem nad nim prawie codziennie (bez jednego dnia) od 4 do 5 godzin, szlifując każde zdanie. Definitywnie się starzeję - jeszcze kilka lat temu napisałbym coś podobnego w kilkanaście godzin bez żadnej przerwy. Backup w postaci czystego notatnikowego TXT liczy sobie dokładnie 62457 znaków, czyli po odjęciu formatowania HTML powinno zostać niewiele poniżej 60 kB.
Tekada @2014-02-09 21:05:10
@Seban - jeszcze o ogonie :) Oczywiście w końcu doszedłem i ja do tego że to zęby patrząc na różne ujęcia misia, ale żeby wyjaśnić skąd pomyłka - dla mnie ta "zła" połowa reprezentowała raczej robocią twarz stąd kiedy patrzy się na obie połówki jednocześnie to "ludzkie" białe zęby pasowałyby mi raczej po tej cielesnej stronie, a po drugiej może jakaś kratka czy inne sztuczne zębiska. Jak się zasłoni jedną z połówek to już lepiej się wszystko klaruje. Ale mniejsza o zęby, w tej chwili nadal nurtuje mnie pępek :) Po diabła tak wystaje!... ;)

Szczerze mówiąc, mnie manga czasem drażni, jak i wielu innych, ale o ile w takim SS (wspomnianym przez anonymousa), mógłbym się wkurzać, że zabiera miejsce interesującym mnie rzeczom, o tyle na AOL miejsca raczej nie braknie. Chcemy czytać o czymś innym - piszmy o czymś innym, komentujmy co innego...proste. Dopiero jak z 51% głównej zajmą tematy nieatarowskie znajdzie się czas na utyskiwanie.

Opis gry tak innej od tych spotykanych (przeze mnie) na co dzień i przez to odrealnionej, ale wykonanej z taką starannością jest dla mnie powiewem świeżości. Fascynuje mnie, że Ktoś (czyli autor artykułu) był w stanie tak mocno wejść w temat analizując historię, cechy charakteru postaci, które przedstawione (wg mnie czyli "plugawego gaijina ;)) na bazie trywialnych bajkowo-dziecinno-dorosłych postaci nie zyskałby by mojej uwagi na dłużej niż sekundę. A dzięki wciągającemu tekstowi - zyskały więcej... Czapka z głowy, chciałbym, żeby ktoś z kiedyś z równie wielkim sercem podszedł do recenzji jakiejś atarowskiej produkcji... a na razie czytam to co jest i liczę na więcej oryginalnych tematów na głównej :) Z całym szacunkiem dla Robbo...
mono @2014-02-09 21:20:03
@Tenchi: Jescze raz dzięki wielkie - skończyłem właśnie czytać recenję i bardzo mi się podobało. Słucham muzyki... :)
voy @2014-02-09 21:52:48
I mnie też fajnie się czytało twój artek o tej visual novel. :)

Z m&a mam styczność od bodajże 29 lub 30 nru "Secret Service" z 1995 roku (nie pomnę w tej chwili), czyli od recenzji anime "Plastic Little" w rubryce "manga Room". Przepiękne arty Satoshiego Urushihary do tej produkcji na zawsze pozostały moimi ulubionymi. Później doszedł "Mangazyn" w "PC Shareware" (dzisiejszy "PC Format", ale z o niebo lepszą jakościowo treścią), potem "Kawaii", które z niego wyewoluowało, "Animegaido", no i znów "Mangazyn" (2004 rok), który tak naprawdę był kontynuacją "Kawaii", gdy ta nazwa przeszła do innego wydawcy wraz z obniżeniem wieku grupy docelowej). Po drodze masa mang, anime, troszkę (ale tylko troszkę) gier. Po paru latach zainteresowało mnie "Arigato", które staram się kupować do dzisiaj. Resztę fanowskich doujinów ("Kyaa!", "Otaku" itp.) kupowałem raczej okazyjnie.

Przez długi czas udawało mi się w tym samym czasie dzielić 3 pasje: Atari, Amigę i anime. Później z racji rosnącej ilości wydawnictw i większej dostępności towarów z dziedziny m&a, jak i też dojścia do głosu nowego (młodszego) narybku fandomowego z nieco innym od mojego gustem, odstawiłem trochę m&a na boczny tor. Dzisiejsze produkcje jak dla mnie (jeśli chodzi o masówkę, nie o filmy kinowe, czy OAV) fabularnie są "nieco" zbyt dziwaczne i prezentują pomieszanie z poplątaniem. :P Wolę te z konkretnym scenariuszem, dobrze opracowanymi postaciami i z miarę logiczną fabułą. Dziś nie siedzę w tym jednak zbyt głęboko - niestety z braku czasu (praca zawodowa), choć chęci są. :) Od czasu do czasu lubię popodziwiać liczne cudeńka na http://www.figurkowo.com/ .

Pamiątką po tamtych czasach jest nasza - czyli Sente Software Group - produkcja pod nazwą "Anime 4ever!!!" z przełomu lat 1999/2000: http://a8.fandal.cz/detail.php?files_id=... :) (Axe, Grubshy, McMaster, Pasiu i ja).

Pamiętam jeszcze jak skanowałem grafiki z "Kałajca", konwertowałem na Amidze i przepuszczałem je przez soft do transferu danych (AtoA Amiga), który został zamieszczony w ostatnich "Tajemnicach Atari", czyli nr 30 z 1993 roku. Pasiu odtworzył schemat kabelka, bo redakcja zapomniała go wydrukować. :) Potem na AtoA Atari konwertowałem obrazki do GR9.

Fajne czasy, ech...
voy @2014-02-09 22:05:46
@Tenchi, akurat w temacie... Myślę, że się jej nie oprzesz: http://www.figurkowo.com/kyoko-kirigiri-...

:D
bob_er @2014-02-09 22:23:29
@?/Robert/XOXO - a co za problem nie czytać? A może jakiś konstruktywny ktoś się lekko zwichruje, i zmajstruje coś mangowego na atari? I będzie to dobre dla nas wszystkich.
Więcej luzu i zrozumienia dla świata...
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-09 22:31:25
@Tekada
Właśnie między innymi dlatego zdecydowałem się skorzystać z propozycji Kaza, zdając sobie sprawę z narażania się na miażdżącą bezpodstawną krytykę: chciałem pokazać coś innego. Nie piję teraz do nikogo konkretnego, ale czasem czytając niektóre wypowiedzi mam wrażenie, że dla wielu ludzi gry wideo kończą się na standardowych strzelaninach, platformówkach, strategiach pokroju Cywilizacji czy logicznych w stylu naszego biednego Robbo.
Piszesz o dogłębnym analizowaniu tematu, a tymczasem nie ma w tym niczego niezwykłego. Gdy czytasz książkę lub oglądasz film, to przecież też zapewne starasz się poznać bohaterów oraz wniknąć w świat przedstawiony tak głęboko jak to tylko możliwe - wszak na tym polega przyjemność czerpana ze spędzania przy nich czasu. Jeśli cię nie wciąga, to rzucasz w cholerę i zajmujesz się czymś innym. No i dokładnie tak samo jest w przypadku gier pokroju tej opisywanej - tutaj najważniejsza jest fabuła oraz dogłębne poznanie charakterów postaci biorących w niej udział. Tyle że w przeciwieństwie do do filmu czy książki, tu dodatkowo masz wpływ na przebieg akcji, co tylko pogłębia frajdę - człowiek nawet pomimo ograniczonej możliwościami gry interakcji ze światem przedstawionym naprawdę ma wrażenie osobistego brania udziału w opowiadanej historii. Dlatego właśnie uwielbiam japońskie gry fabularne - najlepsze zachodnie produkcje tego typu moim zdaniem nie dorastają im złożonością wrażeń przy jednoczesnej prostocie obsługi nawet do planszy tytułowej. A gdy się do tego lubi oglądać cycate mangowe panienki na obcasach, to po prostu jesteś w raju. :)

@mono
Cała przyjemność po mojej stronie. Przed nami jeszcze wiele tytułów podobnego typu, więc może ponownie uda mi się nimi zainteresować choć na chwilę. :)

@voy
Jeżeli czytywałeś Kawaii (oba), MANGAzyn i Otaku, to czytywałeś tam też mnie, i to w sporych ilościach - w jednej ze swoich stałych rubryk opisywałem między innymi soundtracki do anime. :D Od czasu pojawienia się drugiego pokolenia fanów ja także pomalutku przechodziłem wyłącznie na "odbiór", stopniowo wycofując się z działalności fandomowej. Nowe produkcje faktycznie bywają jakieś dziwne, w pierwszej kolejności stawiając przede wszystkim na fanserwis niż rzetelnie przygotowaną fabułę, ale można przywyknąć, choć rzeczywiście coraz trudniej jest wyciągnąć coś naprawdę treściwego. Anime 4ever!!! oczywiście mam i jest ono perełką mojej kolekcji dem na malucha, ale dobrze że o tym wspominasz - właśnie podsunąłeś mi pomysł na kolejny materiał, który połączy w sobie tematykę mangową i Atari. A figurka rzeczywiście czadowa - widać nawet podkolanówki wystające z butów, choć obcasy powinny być cieńsze i bardziej ścięte z tyłu (patrz screeny w tekście). Ale i tak została dodana do mojej długiej listy zakupów. :)
W ogóle fajnie wiedzieć, że na AOL też są "nasi". Nawet jeśli w chwili obecnej nie dostarczasz temu zainteresowaniu nowej pożywki, to pewne ideały i tak pozostaną w tobie na zawsze.
MaW @2014-02-09 23:30:37
Nie jestem ortodoksem, ani też nie jestem ślepy, by nie doceniać ilość pracy, którą włożył Tenchi w ten tekst - ale uważam, że tego typu nowinka nie powinna pojawić się "na głównej".

Od tego typu wpisów jest dział "Opisy gier" - a do nowinki należało wrzucić wyłącznie zajawkę, jedną-dwie fotki plus (ewentualnie) filmik z YT i odsyłacz do głównej treści.
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-10 00:00:17
Jakby się dłużej zastanowić, to do opisów też niezbyt pasuje - gra na PSP nie ma z Atari absolutnie nic wspólnego... Będziemy musieli urządzić z Kazem burzę mózgów i pomyśleć co z ewentualnymi kolejnymi wydaniami specjalnymi. Na forum nie ma problemu - jest osobny wątek, kto nie chce ten nie wchodzi. Ale na głównej każdy jest bombardowany zaraz po otwarciu strony czy mu się to podoba czy nie...
tdc @2014-02-10 00:42:37
Dzięki za wyjaśnienia, na mnie robi wrażenie nakład pracy - pozdrawiatm!
the fender @2014-02-10 08:12:33
Myślę, że rozwiązanie jest banalnie proste.
Trzeba utworzyć nowy dział na forum pt. Tenchi :)
I tam ładować tematy takie jak ten, każdy w osobnym wątku.
Tenchi/Modern Crusaders @2014-02-10 11:09:12
No właśnie chodziło o to, żeby uniknąć forum - chyba wiesz jak niewygodnie wrzuca się tam większą ilość obrazków. Gdyby nie ów fakt, to tekst od razu zostałby opublikowany w zwyczajowym miejscu.
bob_er @2014-02-10 11:38:05
A ja ciągle nie rozumiem w czym problem. Co kogo boli, że to na głównej? Ktoś doda kolejnego newsa, i spadnie z głównej...
Ale dla ortodoksów można w kolejnych częściach dodać formułkę 'Fajnie by było, gdyby ktoś to na Atari zrobił.' - i będzie git :).
giana @2014-02-10 13:06:12
Ale dla ortodoksów można w kolejnych częściach dodać formułkę 'Fajnie by było, gdyby ktoś to na Atari zrobił.' - i o to chodzi, porządek musi być ! :) Jest przecież masa ciekawych tematów
the fender @2014-02-10 13:44:08
@Tenchi: mnie chodzi o to, żeby porozbijać na osobne wątki tego typu sprawy. No ten konkretnie oczywiście mógłby być w jednym wątku.
A pomysł miałem, aby poświęcić Twoim tematu osobną kategorię na forum, gdzie po prostu tworzyłbyś nowe wątki. Wówczas pojedynczy wątek nie puchłby to nieskończoności i łatwiej byłoby znaleźć informację dotyczącą konkretnego tematu. A w konkretnej kategorii mielibyśmy tylko Twoje tematy pozaatarowe.

Nie boli mnie, że jest na głównej - to chyba jakaś mocna nadinterpretacja :) Nie jestem też ortodoksem, a jeśli już to z łezką w oku wspominam lata spędzone z przyjaciółką :)
michalmarek77 @2014-02-10 14:04:05
Swietny artek - wrzucilem linka na www.nikogoforum.pl - akurat jest temat o wersji Vitowej.
Swoja droga, dla fanow tej pozycji CAPCOMowa seria Ace Attorney to must have. Podobnie Persoa :)
xoen. @2014-02-10 19:10:48
To jest niezwykłe..ależ się zdziwiłem dziś, hoho..

Jestem gościem, który siedzi w komputerkach od ok. 1983go, dlatego zdecydowałem się na ten wpis tu po tym artykule:
vnds'y to specyficzna osobliwość, z jednej strony 95% tytułów, które są warte uwagi są poza zasięgiem anglojęzycznego usera, z drugiej storny, to, co dało się przetłumaczyć robi wrażenie(pomijam produkcje dla dzieci;/).
Dlaczego nie wnikam, że to portal atarowy, a tu nie ma nic na temat?
Emulacja...jak sądzę.
Vnds'y poznałem testując kolejny emulator na andka.
gigantyczne rozmiary gier, usypiająca muza, statyczne, lądne grafiki, relaksujące emulacyjne doświadczenie.
Od kiedy odłożyłem emumaszyny z winmo, andek przez brak guzików jest przykry, jeśli chodszi o emuzabawy, bieg po żerdziach w chronotriggerze, czy cavernia odpada.
Wiek też swoje robi...

Teraz będę urągał: czy ktoś jest w stanie zrobić przyzwoity emulator atari na androida?
xl, st?
0xF @2014-02-10 20:02:03
Przyzwoity emulator Atari XL na Androida = Colleen.
wieczór @2014-02-11 05:01:33
Co do ST mówią, że hataroid jest przyzwoity - nie wiem, nie sprawdzałem. Co do XL - emulatorom daleko do przyzwoitości jednak. Coleen, Droid 800 - wszystkie cierpią na ten sam denerwujący objaw - zrypany dźwięk. I nie mam na myśli braku stereo, to jest jakoś tam zrozumiałe, ale to co myślałem, że jest objawem wolnego procesora, nie ustąpiło po przesiadce na dwukrotnie szybszy telefon. Otóż dźwięk wyjątkowo uciążliwie nie trzyma synchro, potyka się i zwalnia - żeby jeszcze równomiernie, ale nie - raz na parę sekund jest potknięcie. Może to zresztą nie kwestia dźwięku ale np. VBLK - po prostu na muzyce rzuca się to w uszy i przeszkadza.

Co do guzików w androidzie - zawsze miałem telefon z guzikami - tak się starałem wybierać - aż do HTC Desire Z. Niestety teraz takie telefony po prostu gdzieś zniknęły, ewentualnie sieci nie chcą ich rozprowadzać, dlaczego? Fizyczna klawiatura jest genialnym rozwiązaniem. Chociażby do gier. Już nie wspominając o tym, że dotykowa ma jedną poważną wadę - podczas użytkowania zasłania pół ekranu w porywach do całego - to ma być wygoda?..
adv @2014-02-11 09:42:41
@Tenchi Skoro tyle się napracowałeś, może spróbujesz zapytać, czy inni tego nie umieszczą u siebie? Pierwszy artykuł opublikuj za darmo. Następny spytaj, czy chcieliby zamieścić i ile proponują. Nie sądzę, żebyś dostał wiele, ale kilka stówek na ulicy nie leży. A potem może stałą współpracę dostaniesz i następne kilka stówek.

Próba nie strzelba.
http://www.cdaction.pl
http://swiat-gier.com
adv @2014-02-11 10:15:42
Jeśli wolisz być freelancerem mógłbyś założyć własną stronę poświęconą grom takim, jak lubisz. Nie sądzę, żebyś miał mało odwiedzin. A frajda z prowadzenia takiej stronki, moderowania jej, tworzenia własnego świata jest bezcenna.

Jak znajdziesz kilku sponsorów, to być może odłożysz z tego jakąś kasę, chociaż ja życzyłbym Ci przynajmniej 3000-5000 miesięcznie (walutę dopisz sam). ;)
the fender @2014-02-11 11:20:06
no i zrobił się nam koncert życzeń.
xoen. @2014-02-11 19:21:25
Dzięki 0xf i wieczór, stoid mi się wywraca...
tdc @2014-02-11 22:43:53
A ja może z nieco innej bardziej twórczej strony (w duchu tego co napisał wcześniej bob_er):

Kto zechce zrobić muzykę do gry w takim klimacie?

Gra Tenchinoid czeka, a jeśli ktoś nie wie jak? w jakim klimacie itp. to myślę że Tenchi wszystko wyjaśni ;)
adv @2014-02-12 00:12:38
Wieczor zrobił próbkę ;)
Atari 65 XE @2014-02-12 12:53:46
A google takie coś wypluło:

http://fc05.deviantart.net/fs71/i/2013/2...
Irata 4 @2014-02-26 13:43:32
... to może koncikkkkkk o PLAYSTATION ???,albo c64???
mnie mangi/anime zbytnio nie kręcą jednakże polecam "Grobowiec świetlików"jest to jedyne anime które dałem rade obejżeć w całości ba nawet polecam .
Tenchi/Modern Crusaders @2014-03-01 00:27:31
Wiadomość z ostatniej chwili: druga część gry także zostanie oficjalnie wydana na Vitę. W związku z tym Project Zetsubou przerwał pracę nad tłumaczeniem wersji na PSP. Piekło i szatani, żeby to szlag trafił - goodbye DR2. :( Nawet gdybym miał Vitę, to i tak nie dałbym złamanego centa za lokalizację, która usuwa większość nawiązań kulturowych oraz miesza w scenariuszu (dokładny opis wprowadzonych zmian można znaleźć w szitstormie przetaczającym się właśnie po blogu autorów angielskiego patcha).
Ender @2014-03-02 16:04:55
No to teraz Tenchi zabierz się za NAOMI i NAOMI 2.
nickname
e-mail / website (opcjonalnie)
Aktualne tematy
Ranking kolorów ATARI (3)
ostatni: 29-05-2022 01:22, mono
Atarowe i nieatarowe newsy scenowe (451)
ostatni: 28-05-2022 21:11, Peri Noid
My POKEY note table (64)
ostatni: 28-05-2022 17:13, Synthpopalooza
Recoil vs XnView (10)
ostatni: 28-05-2022 14:08, MaW
Moje materiały wideo z grami na A... (98)
ostatni: 28-05-2022 13:29, nowy80
Obudowa SIO2SD (29)
ostatni: 28-05-2022 13:10, pigula
emulator Hatari w przeglądarce (3)
ostatni: 28-05-2022 12:21, xorcerer
MIDI na Atari8 (84)
ostatni: 27-05-2022 21:04, pancio
antic 400/800 vs XL/XE (1)
ostatni: 27-05-2022 20:31, 8-Bitz
Silly Venture 2022 SE - reaching ... (44)
ostatni: 27-05-2022 20:16, mikesk8
Ciekawostki (5173)
ostatni: 27-05-2022 13:22, maly_swd
Nowa gra "Dungeoneer" (2)
ostatni: 26-05-2022 22:19, Krzys
Nowa gra "VICDOOM" (28)
ostatni: 26-05-2022 21:12, MaW
Scorched Earth na Atari XL/XE (73)
ostatni: 26-05-2022 16:19, pirx
[K] Spacja Atari 65XE (1)
ostatni: 26-05-2022 10:17, marmazzaa

Kategorie Forum Atarum

Użytkowników: 2506
Ostatnio zarejestrowany: Marcin Maziarzewski
Postów ostatniej doby: 14

Spotkania i zloty / Meetings & Parties

Najbliższe imprezy
link do naszych spotkań online, zapraszamy do odwiedzenia kanału zoom również przez kod QR:

KWAS

Kalendarz AOL


Społeczność/Community


Rozmawiali
Tomasz Dajczak i Kaz (21)
Lech Bąk i "Świat Młodych" i Kaz (26)
Michał "Mike" Jaskuła i Kaz (6)
F#READY i Dracon (22)
Daniel „Arctus” Kowalski i Dracon (25)
KATOD i TDC (13)
Mariusz Wojcieszek i "Adam" (16)
Romuald Bacza i Ramos (16)
Śledzenie Amentesa i Larek (9)
Leszek Łuciów i Charlie Cherry (17)
TO JUŻ ZA TOBĄ: rozmowa z Bobem Pape i cpt. Misumaru Tenchi (39)
Rob Jaeger i Emu (53)
Jacek "Tabu" Grad i Dracon (0)
Alexander "Koma" Schön i Kaz (0)
Maciej Ślifirczyk i Charlie Cherry (0)
Jarek "Odyniec1" Wyszyński i Kaz (0)
Marek Bojarski i Kaz (0)
Olgierd Niemyjski i Ramos (0)
Wolfgang Burger i Grey (0)
Mariusz "Ramos" Rozwadowski i Xeen (0)
«« nowszestarsze »»

Stragan
Nowe, pojemniejsze RAM-Carty oferuje Kaz (21)
"mouSTer" czyli myszka ST oferuje Kaz (30)
Atari USBJoy Adapter oferuje Jakub Husak (0)
Programy: Kolony 2106 oferuje Kaz (7)
Sprzęt: rozszerzenia oferuje Lotharek (22)
Gadżety: naklejki, pocztówki oferuje Sikor (11)
Sprzęt: cartridge RAM-CART oferuje Zenon (7)
Miejsce na drobne ogłoszenia kupna/sprzedaży oferuje Kaz (57)
Sprzęt: interfejs SIO2IDE oferuje Piguła (0)
Sprzęt: interfejs SIO2SD oferuje Piguła (30)

Użytki/Utils
Sprzęt/Hardware

Wynalazki
Atari i Bluetooth napisał Kaz (34)
SIO2PC-USB napisał Larek (45)
Nowe SIO2SD napisał Larek (0)
SIO2SD w CA12 napisał Urborg (12)
Ratowanie ATMEL-ów napisał Yoohaas (12)
Projektowanie cartów napisał Zenon (12)
Joystick do Atari napisał Larek (54)
Tygrys Turbo napisał Kaz (9)
Testowałem "Simple Stereo" napisał Zaxon (4)
Rozszerzenie 1MB napisał Asal (20)
Joystick trzyprzyciskowy napisał Sikor (18)
Moje MyIDE oraz SIO2PC na USB napisał Zaxon (16)
Jak wykonać płytkę drukowaną? napisał Zaxon (26)
Rozszerzenie 576kB napisał Asal (36)
Soczyste kolory napisał scalak (29)
XEGS Box napisał Zaxon (13)
Atari w różnych rolach napisał Różyk (8)
SIO2IDE w pudełku napisał Kaz (5)
Atari steruje tokarką napisał Kaz (15)
DarkMouse napisał Kaz (7)
«« nowszestarsze »»